logo

beletrystyka

Uzależnienie prezesa od miłości

Uzależnienie prezesa od miłości

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 8 Nie ma innej drogi
Autor: Aeliana Moreau
15 sty 2026
Tiff została poniżona i wrzucona do morza. Kiedy ją odnalazł, była cała we krwi. To było przerażające. Po tym zdarzeniu Tiffany powiedziała Brysonowi, że ojciec Charlotte wysłał Alfreda, aby zrobił jej te rzeczy ze względu na swoją córkę. Charlotte też o tym wiedziała... W porównaniu z całą krzywdą, jaką rodzina Simmonsów wyrządziła Tiff, fakt, że Charlotte urodziła dziecko dla Tiff, nie miał żadnego znaczenia! Nie czuł do niej wdzięczności. Od tej chwili zamierzał skupić się wyłącznie na byciu dobrym dla Tiff. Ta kobieta, Charlotte, nie miała z nim już nic wspólnego. W chwili, gdy Bryson i Tiffany weszli do windy, schodami prowadzącymi do holu na parterze schodził mężczyzna o chłodnym wyrazie twarzy, otoczony ochroniarzami. Jego kroki były lekkie, ale silna aura natychmiast przyciągała uwagę. — Sarah, twój obiekt westchnień tu jest — najlepsza przyjaciółka Sarah, Tyra Johnson, szturchnęła ją palcem w talię. Sarah, która dotychczas skupiała się na Charlotte, by zobaczyć, jak ta się ośmiesza, natychmiast przeniosła uwagę na mężczyznę. Zachary Connor! Najbardziej pożądany kawaler, o którym marzyły tysiące kobiet w Rothesay. Był to również mężczyzna, z którym Sarah Collins pragnęła być za wszelką cenę! Sarah stwarzała wiele okazji, by wpaść na Zachary’ego, ale on różnił się od bogatych dzieciaków, którzy na jej widok nie mogli oderwać wzroku od jej zachwycającego ciała. Zachary zawsze był chłodny i nigdy nie zaszczycił jej spojrzeniem. Sarah zaczęła nawet kwestionować orientację seksualną Zachary’ego. Powodem, dla którego Sarah tam była, była właśnie wiedza, że zjawi się tam Zachary. Sarah nie wierzyła, że na świecie istnieje mężczyzna, który nie uległby seksualnym awansom kobiety. Tym razem chciała przejąć inicjatywę i wykonać ruch. Wzięła kieliszek martini i podeszła do Zachary’ego, kołysząc biodrami i smukłą talią. — Panie Connor, jak się pan... Zanim zdążyła dokończyć zdanie, lodowate spojrzenie mężczyzny przeraziło ją tak bardzo, że odebrało jej mowę. — Nie przyprawiaj mnie o mdłości — głos Zachary’ego był zimny, a jego oczy nawet przez chwilę nie zatrzymały się na Sarah. Odsunął się z wyższością, patrząc na nią z obrzydzeniem, jakby patrzył na śmieci. Sarah stała oniemiała, patrząc, jak Zachary mija ją obojętnie. Wyraz jej pięknej twarzy zmienił się natychmiast. Była top modelką w Rothesay, więc każdy mężczyzna powinien się do niej ślinić. Nawet ci, którzy udawali świętoszków i zachowywali się, jakby ich to nie obchodziło, wciąż gapili się na nią, gdy nie patrzyła. Zachary był jedynym mężczyzną, który był dla niej tak oziębły. Pff! Charlotte patrzyła w kierunku, w którym właśnie udali się Bryson i Tiffany. Nawet plan Sarah, by uwieść Zachary’ego, nie przykuł jej uwagi. — Panno Simmons, możemy porozmawiać? Charlotte usłyszała głęboki głos. Podążyła za głosem i zobaczyła łagodnego młodego mężczyznę. Miał na sobie drogie okulary w złotych oprawkach i nieskazitelny biały garnitur. Charlotte go znała... To był Jackson Jones, znany prawnik w Rothesay. Nigdy nie przegrał żadnej sprawy. Charlotte otarła łzy i posłała mu uśmiech, mówiąc: — Panie Jones. Tak, proszę. — Po tym, jak pani ojciec zapadł w śpiączkę, odwiedził mnie Alfred. Poznałem szczegółowo sytuację pani ojca... — Elegancki mężczyzna delikatnie dotknął palcami nosa. — Choć fakt, że pani ojciec sprzeniewierzył fundusze publiczne, by ratować firmę, był początkowo godnym szacunku posunięciem, nie da się zaprzeczyć, że złamał prawo. Dlatego jedynym sposobem na uratowanie ojca jest sprawienie, by Victor Rutherford wycofał pozew. Nie ma innej drogi. Oczywiście! Charlotte o tym wiedziała! Właśnie dlatego, że wiedziała i nie chciała ulec temu staremu demonowi, Victorowi, odłożyła na bok swoją godność, by prosić Brysona o pomoc. Jednak Bryson był naprawdę nieczuły, więc nie miała innego wyjścia, jak poprosić Victora Rutherforda, by przestał. Victor powiedział, że kiedy w końcu przyjdzie do niego i będzie go błagać, upokorzy ją i sprzeda do baru jako damę do towarzystwa. Chciał, żeby sięgnęła dna... Czy naprawdę musiała upaść tak nisko, by ratować ojca? Jako pionier świata prawniczego, Jackson był świetnym obserwatorem. Patrząc w jej oczy, z łatwością odgadł, o czym myśli Charlotte. — To jednak niejedyny sposób. Właściwie jest tylko jedna osoba, która może pani pomóc... Mówiąc to, podniósł palec i wskazał na prawo. Wzrok Charlotte podążył we wskazanym kierunku. Wtedy zdała sobie sprawę, że osobą, o której mówił Jackson, był w rzeczywistości Zachary Connor. Nie wiedziała, kiedy Zachary tam dotarł. Szczupły mężczyzna szedł po złocistej, nefrytowej posadzce z kamienną twarzą, otoczony ochroniarzami. Był jak chodząca góra lodowa, która nie życzy sobie nikogo w pobliżu. Jednak jego wybitna uroda przyciągała uwagę wszystkich. Zachary Connor?! Dlaczego on tu był? Kilka godzin temu pokłóciła się z Zacharym. Pamiętała bardzo wyraźnie, że powiedziała kilka przykrych rzeczy, a wyraz twarzy Zachary’ego stał się bardzo posępny. Jak mogłaby teraz bezwstydnie prosić go o pomoc? Nawet gdyby zdołała się przemóc, by go błagać, jak ktoś taki jak Zachary mógłby zgodzić się jej pomóc po tym, jak go odrzuciła? Charlotte chciała płakać, ale nie miała już łez. — Albo poprosisz Zachary’ego Connora o pomoc, albo odłożysz godność na bok i poprosisz Victora o wycofanie pozwu. Wybór należy do ciebie. To wszystko, co mogę dla ciebie zrobić. Jackson poklepał Charlotte po ramieniu, odwrócił się i odszedł. Charlotte wpatrywała się w zimną sylwetkę Zachary’ego w osłupieniu, aż w końcu podjęła decyzję. Podbiegła do niego. — Zachary, zaczekaj chwilę! W tym momencie cały hol ucichł jak cmentarz. Nawet pianista przestał grać. W jednej chwili oczy wszystkich zwróciły się na Charlotte. W Rothesay, z wyjątkiem matki i siostry Zachary’ego Connora, wszyscy używali tytułów honorowych, takich jak „Prezesie Connor” lub „Panie Connor”, zwracając się do Zachary’ego Connora. Kto odważyłby się nazwać go po imieniu? Czy ta kobieta szukała śmierci? A może zwariowała po tym, co zaszło między nią a Brysonem? Zachary zatrzymał się, ale nie odwrócił. Gdyby ktoś przyjrzał się wystarczająco uważnie, zauważyłby przelotną kpinę w jego ciemnych, przypominających klejnoty oczach. W holu rozległy się szybkie kroki Charlotte, gdy podbiegła do Zachary’ego, ignorując spojrzenia wszystkich. Gdy jej oczy napotkały zimne spojrzenie Zachary’ego, jej serce zdawało się przestać bić. Jednak podniosła głowę odważnie i spojrzała mu prosto w oczy. — Obiecuję, że wyjdę za ciebie. — Rany, o czym ona mówi? Musiałam się przesłyszeć, prawda? — Nie przesłyszałaś się, ja też to wyraźnie słyszałam. Powiedziała, że wyjdzie za pana Connora! — Czy Charlotte zwariowała? Pan Connor to naprawdę zimny facet. Nawet Sarah Collins, top modelka, nic u niego nie wskórała, a co dopiero ta kobieta, która właśnie została rzucona. Anna, przyjaźnisz się z Charlotte. Powinnaś ją powstrzymać. — Pff! Co masz na myśli? Przyjaźnię się z nią? Ona szuka guza, więc nie mam obowiązku jej pomagać. Nie widzisz, że wszyscy z niecierpliwością czekają, aż zrobi z siebie pośmiewisko? Gdybym próbowała ją powstrzymać, obraziłabym wszystkich innych... Ludzie szeptali. Zachary nie przejmował się gapiami, gdy słowa opuściły jego jasnobrązowe usta. — Mówiłem, że dam ci tylko jedną szansę. Jego słabe spojrzenie omiotło twarz Charlotte i bez wahania przygotował się do odejścia. — Zachary! Widząc, że Zachary minął ją bez wyrazu, Charlotte postanowiła postawić wszystko na jedną kartę. Padła na kolana tuż obok Zachary’ego.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Rozdział 8 Nie ma innej drogi – Uzależnienie prezesa od miłości | Czytaj powieści online na beletrystyka