Odrażająca, szkaradna twarz Victora znajdowała się tuż przed Charlotte. Cuchnął okropnie i dyszał ciężko prosto w jej twarz. Charlotte zamknęła oczy w rozpaczy.
– Co?!
– Czekaj… Czy to nie jest…
Victor wydał z siebie paniczny okrzyk i nagle puścił Charlotte, jakby właśnie poraził go prąd. Wpatrywał się w odznakę na kołnierzu męskiej koszuli, którą miała na sobie Charlotte.
Odznaka, wykonana z czystego złota, była wielkości monety i miała wygrawerowane dwa topory oraz czaszkę. Ten emblemat należał do pana Connora, a pan Connor zdecydowanie nie był kimś, z kim można było zadzierać.
Podczas gdy Victor pogrążył się w głębokim zamyśleniu, Charlotte użyła resztek sił, by go odepchnąć!
Victor zacisnął zęby, ale nie rzucił się na nią ponownie.
– Hmph! Tym razem ci się upiekło, ale następnym razem nie będę taki miły. Kiedy nie będziesz miała innego wyboru, jak tylko błagać mnie o pomoc, sprawię, że pożałujesz dzisiejszej odmowy!
Charlotte usiadła na skraju łóżka, oszołomiona. Jej twarz była blada i wyglądała bezradnie.
Wszystko, co powiedział jej Victor, odbijało się w jej uszach echem niczym klątwa.
W przeszłości Victor Rutherford był potulny jak pies przed nią i jej ojcem, ale teraz rodzina Simmonsów była zmuszona, by dać się mu pomiatać.
Charlotte uśmiechnęła się bezradnie.
– Lekarz powiedział, że pan Simmons szybko wraca do zdrowia i najprawdopodobniej obudzi się za dzień lub dwa. – Alfred martwił się, że Victor wróci, by sprawiać kłopoty, ponieważ Charlotte była sama w sali Waltera. Pospieszył z powrotem na oddział po szybkim opatrzeniu ran na izbie przyjęć.
Charlotte targały mieszane uczucia, ponieważ gdy jej ojciec się obudzi, zostanie pozwany do sądu przez Victora Rutherforda.
– Panienko Charlotte, wiem, że są pewne rzeczy, których nie powinienem mówić, bo jestem tylko kamerdynerem, ale i tak chcę cię ostrzec, że Victor to człowiek bez honoru. Nawet gdybyś mu uległa, mógłby wcale nie odpuścić panu Simmonsowi. Musisz to dobrze przemyśleć.
Charlotte spojrzała na swojego ojca, który wciąż był podłączony do respiratora.
– Nie martw się, Alfredzie. Nie jestem aż tak naiwna. Doskonale widzę, jakim człowiekiem jest Victor Rutherford.
Ale nie potrafiła powiedzieć, co dzieje się z Brysonem!
Bryson Harper!
Jak mógł być dla niej tak okrutny?
Charlotte, próbując wrócić do rzeczywistości, odwróciła się do Alfreda.
– Bryson nie odwróciłby się ode mnie i taty bez powodu. Powiedz mi, co przede mną ukrywacie?
W przeszłości Walter i Alfred ukrywali prawdę przed Charlotte ze względu na jej związek z Brysonem. Jednak Alfred zrozumiał teraz, że ukrywanie prawdy nie ma już sensu.
– Bryson i Tiffany dorastali razem. Chodzili do tej samej szkoły od przedszkola aż po liceum i uniwersytet. Kiedy byli jeszcze w liceum, spotykali się przez dwa lata, ale z jakiegoś powodu się rozstali.
– Kiedy poznałaś Brysona, pan Simmons widział, jak bardzo ci na nim zależy, więc poprosił mnie o zbadanie historii związków Brysona. Wtedy dowiedzieliśmy się o jego relacji z Tiffany Miller.
Więc Tiffany Miller była pierwszą miłością Brysona?
Charlotte i Bryson byli razem od ponad czterech lat, ale nigdy nie słyszała, by Bryson wspominał o Tiffany.
– Cztery lata temu, w dniu twoich zaręczyn z Brysonem, Tiffany przeprowadziła się z rodziną do Australii. Zbiegiem okoliczności, dzień przed twoim ślubem z Brysonem, Tiffany wróciła do Rothesay. Bryson kupił dla niej posiadłość na przedmieściach. Pan Simmons obawiał się, że obecność Tiffany może wpłynąć na relacje między tobą a Brysonem, więc poprosił mnie, abym zrobił jej coś złego.
Serce Charlotte zamarło, a ona w panice chwyciła Alfreda za rękawy.
– O co tata cię poprosił?
Chociaż śmierć rodziców Brysona była powiązana z panem Simmonsem, to jednak została spowodowana głównie przez nich samych. Bryson nie miał już o to żalu do pana Simmonsa. Zatem to „coś złego”, co jej ojciec zrobił Tiffany, musiało być powodem, dla którego Bryson zwrócił się przeciwko niemu!
– Pan Simmons kazał mi odesłać Tiffany tak, by nikt o tym nie wiedział. Jednak udało jej się uciec po drodze. Potem usłyszałem, że mieszka w willi, którą kupił jej Bryson. Bryson musiał dowiedzieć się od Tiffany o planie pana Simmonsa, by ją wywieźć. To musi być powód, dla którego Bryson żywi urazę do pana Simmonsa.
Alfred mówił z żalem. Obwiniał się, że nie wykonał zadania należycie. Gdyby rzeczywiście odesłał Tiffany, może te wszystkie nieszczęścia by się nie wydarzyły.
– Panienko Charlotte, dokąd idziesz?
– O rety! Twój organizm jest wciąż bardzo słaby. Jeśli nie zostaniesz w szpitalu, by odpocząć, wpłynie to na twoje zdrowie w przyszłości... Panienko...
– Panienko Charlotte!
Charlotte wywlokła swoje ociężałe ciało z sali chorych.
Jej ojciec po przebudzeniu na pewno zapyta o dziecko. Kiedy dowie się, że jej dziecko „zmarło przedwcześnie” tuż po urodzeniu, a Victor Rutherford zdecydował się go pozwać, mógłby ponownie stracić przytomność pod wpływem tego stresu.
Teraz, gdy poznała przyczynę wszystkiego, chciała załatwić tę sprawę, zanim ojciec się obudzi.
To, co Victor powiedział o jej ojcu, było prawdą. Rzeczywiście poświęcił wszystko, co miał, dla niej i dla rodziny. Teraz, gdy ojciec upadł, nadszedł czas, by to ona stanęła na wysokości zadania i wsparła rodzinę.
„Perła” była najbardziej luksusowym klubem w Rothesay. Było to również miejsce, które ludzie często odwiedzali, by znaleźć potencjalnych partnerów.
Wszystkie luksusowe samochody zaparkowane przy wejściu były warte miliardy. Jeden z supersamochodów był wykonany z czystego złota i wyglądał absolutnie olśniewająco.
Kiedy odźwierny zobaczył kogoś kuśtykającego w stronę drzwi, pomyślał, że ma przywidzenia. Gdy kobieta podeszła bliżej, upewnił się, że to prawdziwy człowiek.
– Proszę pani, proszę chwilę zaczekać. Czy ma pani zaproszenie?
Wszystkie kobiety, które mogły odwiedzić „Perłę”, przyjeżdżały luksusowymi autami i były ubrane w markowe rzeczy od stóp do głów. Ta kobieta była wynędzniała, a na dodatek miała na sobie szpitalną koszulę i klapki. Czy uciekła ze szpitala psychiatrycznego?
– Przyszłam się z kimś spotkać, więc nie potrzebuję zaproszenia. Po prostu mnie wpuść. – Charlotte podniosła bladą twarz i spojrzała na ludzi w holu przez półprzezroczyste złote drzwi. Była środa, a Bryson bywał tu w każde środowe popołudnie. Była pewna, że dziś też przyszedł.
– Bardzo mi przykro, ale tylko osoby z zaproszeniem mogą wejść. Proszę wyjść – powiedział odźwierny cierpliwie, zachowując profesjonalizm, mimo że musiał użerać się z taką nieświadomą kobietą.
Nagle kobieta wyminęła go i spróbowała wejść do środka.
