logo

beletrystyka

Uzależnienie prezesa od miłości

Uzależnienie prezesa od miłości

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 3. Niesławny pan Connor
Autor: Aeliana Moreau
15 sty 2026
Charlotte zaczęła drżeć. Wciąż pamiętała, jak Bryson błagał ją o pomoc w ich noc poślubną. — Bryson, powiedz mi... Powiedz mi, że to, co ona mówi, nie jest prawdą... — Charlotte patrzyła w oczy Brysona jak tonąca chwytająca się brzytwy. Bryson skinął głową i powiedział: — Charlotte, przepraszam. Łzy Charlotte, które zbierały się w jej oczach, nie przestawały płynąć po jej twarzy. Bryson był egoistycznym, dumnym mężczyzną. Charlotte nigdy nie widziała, żeby odłożył dumę na bok i o cokolwiek błagał. To był jedyny raz, kiedy Bryson kiedykolwiek ją o coś prosił. Okazało się, że zrobił to dla Tiffany... — Bryce, jest mi zimno. Głos Tiffany był czysty i przyjemny. W tym momencie Charlotte wybuchnęła płaczem. Chociaż Brysonowi było jej szkoda, najwyraźniej zależało mu na Tiff jeszcze bardziej. Nie spojrzał już na Charlotte, obejmując ramionami Tiffany. — Tiff, wsiadajmy do samochodu. Charlotte byłaby idiotką, gdyby w tym momencie nadal nie rozumiała, jaka relacja łączyła Brysona i Tiffany. Jakoś znalazła siłę, by chwycić się drzwi samochodu. — Bryson, jestem twoją żoną i mam prawo powstrzymać cię przed byciem z inną kobietą. Mój tata jest twoim teściem i zawsze traktował cię z szacunkiem. Gdyby nie on, nie odniósłbyś takiego sukcesu, jaki masz teraz. Jak możesz być tak niewdzięczny?! — Czy naprawdę chcesz robić sceny? — Wyrafinowany mężczyzna zachował szacunek mimo gniewu. Nie stracił panowania nad sobą. — Charlotte, w świetle prawa nigdy nie byliśmy mężem i żoną. Poza tym nigdy ze sobą nie spaliśmy ani nie mieszkaliśmy. Od dzisiaj będziemy po prostu nieznajomymi. Charlotte czuła się, jakby ktoś ją dusił. Aby być z Brysonem, zignorowała wątpliwości ojca i poślubiła go, gdy tylko osiągnęła pełnoletniość... Charlotte wierzyła, że Bryson nigdy jej nie zawiedzie, więc nawet nie załatwiła aktu ślubu. Myślała, że ich wesele będzie więcej niż wystarczającym dowodem ich małżeństwa, a Bryson będzie ją rozpieszczał na zawsze, tak jak przysiągł. Jednak nigdy nie pomyślała, że akt ślubu mógł być ostatnią rzeczą, która uratowałaby jej małżeństwo. Bez niego Bryson rzucił ją, jakby po prostu wyrzucał śmiecia, który stracił swoją wartość. Bum! Drzwi samochodu zatrzasnęły się, a luksusowe czarne auto odjechało. Charlotte stała tam i wdychała gryzący dym spalin. Łzy i krew płynęły z jej nosa i kapały na buty. — Bryce, żal mi Charlotte. Właśnie urodziła dla nas dziecko. Na zewnątrz jest mróz. Weźmy ją do samochodu, dobrze? — Tiffany zamrugała swoimi dużymi, błyszczącymi oczami, patrząc na Charlotte w lusterku wstecznym. Brwi Brysona zmarszczyły się, gdy prychnął: — Głuptasie, niektórzy ludzie po prostu nie zasługują na współczucie. Tiff była zbyt naiwna i dobra. Charlotte Simmons i jej ojciec, Walter Simmons, torturowali ją na skraj śmierci. Tiffany nie tylko nie chowała urazy, ale nawet współczuła Charlotte teraz, gdy ta miała pecha. Czy Charlotte zasługiwała na jego współczucie? Biorąc pod uwagę to, co ona i Walter Simmons zrobili Tiff, bez względu na to, co zrobiłaby Charlotte, nigdy nie byłoby to wystarczające, by jej to wynagrodzić! Charlotte sprawiła Tiff zbyt wiele bólu. Urodziła dziecko, by pomóc Tiff, ale to nic nie znaczyło i Bryson nie musiał jej za to dziękować. Tiff wycierpiała zbyt wiele. Od tej chwili zrobi wszystko, co w jego mocy, by traktować Tiff właściwie. Ta kobieta o imieniu Charlotte nie miała już z nim nic wspólnego. Trzask! Na niebie zagrzmiało i z chmur nagle zaczął padać grad, uderzając Charlotte w głowę i ciało. Ona jednak prawie nic nie czuła, tępo wpatrując się w samochód Brysona, który oddalał się coraz bardziej z pola jej widzenia. Jej umysł wypełniały wszystkie piękne chwile, które ona i Bryson przeżyli razem. Bryson był mężczyzną, którego kochała i dla którego poświęciłaby wszystko! Dlaczego zakochał się w kimś innym? Biip! Usłyszała klakson dochodzący znikąd, a jasny promień światła przebił jej pole widzenia. Następnie biały supersamochód popędził w jej stronę. Charlotte chciała zejść z drogi, ale kiedy zrobiła krok, zdała sobie sprawę, że nie ma w ogóle siły, a jej nogi zwiotczały. Zaczęła upadać twarzą na twardą ziemię pokrytą gradem. Jednak nie poczuła bólu, którego się spodziewała. Potężne ramię objęło talię Charlotte, gdy ta miała już upaść twarzą na ziemię. Osoba ta podtrzymała ją. W srebrnym świetle Charlotte ujrzała oszałamiającą twarz. Nawet przez śnieg i grad te brązowe oczy były ciemne jak krople atramentu na śniegu. Jego aura i charyzma były wyraźne. Charlotte nie wiedziała, że moment, w którym wymienili spojrzenia, gdy była na samym dnie, stanie się chwilą, której nigdy nie zapomni do końca życia. Chłopak na miejscu kierowcy spojrzał na Charlotte, która leżała na siedzeniu samochodu. — Drugi Paniczu, czy naprawdę chcesz to zrobić? Nie wiesz, że igrasz z ogniem? Twarz mężczyzny była zimna, a kąciki jego ust uniosły się. — Skończyłeś gadać? — Ale Drugi Paniczu, panna Larson właśnie urodziła dziecko. Jeśli dowie się, że jesteś z Charlotte Simmons, pęknie jej serce. Możesz ożenić się z kimkolwiek, ale dlaczego z nią? Ona jest... — Jedź po prostu. — Mężczyzna zmienił ton głosu. Chłopak wystawił język i nie śmiał powiedzieć nic więcej. Po sześciu latach pracy dla Zachary'ego Connora był osobą, która znała go najlepiej. Osławiony pan Connor zasłużył na swój tytuł nie bez powodu: ściśle trzymał się własnych zasad. Zachary wysłał własnego starszego brata do więzienia, ponieważ ten zrobił coś sprzecznego z jego zasadami. Zachary był drugim dzieckiem w rodzinie, więc Lucas zawsze nazywał go Drugim Paniczem. — Powiadom pana Wilsona, że spotkanie zostało odwołane. Zawróć i zabierz mnie teraz do domu. — Och! Zrozumiałem! Srebrny Rolls-Royce wykonał ostry zakręt i pomknął przez śnieg i grad. Charlotte, która była wyczerpana, zemdlała, gdy tylko Zachary wziął ją w ramiona. Wnętrze samochodu było ciepłe jak wiosna. Cały grad i płatki śniegu na niej stopniały, a jej cienkie ubranie przemokło, przypominając warstwę przezroczystego materiału owiniętego wokół jej gładkiej, delikatnej skóry, eksponując wszystkie jej krągłości. Wciąż miała łzy na twarzy, a jej dłonie były zaciśnięte w pięści. Jej rzęsy wciąż drżały, jakby tonęła i walczyła o przetrwanie. Zachary zdjął swój czarny płaszcz i przykrył ciało Charlotte, która zwinęła się w kłębek. Dlaczego ją znalazł? Może dlatego, że było im pisane się spotkać. — Bryson, nie zostawiaj mnie! — Bryson... — Bryce! Charlotte obudziła się z krzykiem, jej czoło było mokre od potu. — Obudziłaś się? Głos był zimny, ale dziwnie pociągający. Czuła się, jakby delikatny piasek ocierał się o jej uszy. Spojrzenie Charlotte podążyło za głosem i zachwyciła się, gdy zobaczyła tę przystojną twarz. Jednak natychmiast wzdrygnęła się, gdy spojrzała w jego zimne oczy. To był on! Mężczyzna, którego spotkała w szpitalu, był osobą, która uratowała ją podczas śnieżycy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Rozdział 3. Niesławny pan Connor – Uzależnienie prezesa od miłości | Czytaj powieści online na beletrystyka