— Kim jesteś? Czy to twój... dom? Dlaczego mnie... uratowałeś?
Charlotte usiadła w panice, mając głowę pełną pytań. Znalazła się w łóżku nieznajomego i nie miała już na sobie ubrań, które nosiła wcześniej. Była w workowatej męskiej białej koszuli.
Mężczyzna odwrócił wzrok spokojnie i powiedział: — Panno Simmons, proszę być ostrożną.
— ...
Charlotte nagle zdała sobie sprawę, co się dzieje i w panice szybko owinęła ramiona wokół swojego ciała.
Mężczyzna stał już do niej plecami, ale mimo to jego silna aura wciąż ją przerażała.
W tym momencie promień złotego światła padł na nogi Charlotte.
Odbił się od wizytówki wykonanej z czystego złota, na której błyszczącym, czerwonym metalu wygrawerowano imię i różne tytuły. Imię wygrawerowane na karcie brzmiało „Zachary”!
Chwileczkę!
To był dyrektor generalny Hathaway Group, Zachary Connor!
Czy to nie był niesławny Diabeł w Ludzkiej Skórze?
Krążyły plotki, że pan Connor jest bezwzględny i ma serce z kamienia. Trzy lata temu zmusił swojego brata do popełnienia samobójstwa, aby przejąć kontrolę nad Hathaway Group.
Później wykorzystał swoje wybitne zdolności, aby sprawić, że Hathaway Group, która była na skraju bankructwa, powstała i w ciągu roku stała się najbardziej wpływowym imperium biznesowym w Rothesay.
Aby utrzymać się przy władzy, zdradził 16 innych udziałowców i wysłał ich do więzienia. Jego biologiczny ojciec był jednym z tych 16 udziałowców.
Zachary dbał tylko o własne zasady, a nie o relacje. Jego wrogowie się go bali, a ludzie za plecami nazywali go Diabłem.
Jednocześnie był obrzydliwie bogaty i niezwykle wybitny. Był popularny wśród kobiet i bez wątpienia był najbardziej pożądanym kawalerem w Rothesay.
— Mam 23 lata i sześć stóp wzrostu. Osiągnąłem wiek uprawniający do zawarcia małżeństwa. Chcesz za mnie wyjść? — Jego głęboki głos brzmiał jak wiolonczela. Był zarówno wyrafinowany, jak i zimny.
Charlotte myślała, że się przesłyszała, więc zapytała: — Co właśnie powiedziałeś?
Mężczyzna odwrócił się i spojrzał głęboko w jej oczy. — Wyjdź za mnie.
— Ha... — Charlotte zaśmiała się. — Panie Connor, proszę sobie ze mnie nie żartować.
Czy plotki o nim były prawdziwe? Czy może pan Connor był w rzeczywistości zabawnym facetem?
Jednak wszystko, o czym Charlotte mogła myśleć, to jej ojciec i Bryson. Nie była w nastroju do żartów.
— Czy nie jestem dla ciebie wystarczająco dobry?
Kiedy Charlotte zobaczyła, jak poważnie wygląda Zachary, zdała sobie sprawę, że wcale nie żartuje.
Szybko uporządkowała myśli, ale jej serce było przepełnione mieszanymi uczuciami. Udawała spokojną i opanowaną, mówiąc: — O czym pan mówi, panie Connor? Nawet ślepiec zauważyłby, że nie zasługuję na kogoś takiego jak pan.
W tym momencie na kącikach ust Zachary'ego pojawił się nikły uśmiech.
Ta kobieta znała swoje miejsce...
— Nie mam nic przeciwko byciu z kobietą, która nie jest tak dobra jak ja.
To...
Czy pan Connor był narcyzem?
— Nie, dziękuję!
Charlotte natychmiast wstała z łóżka. Aura Zachary'ego wciąż była silna i lodowata. Jego zimne oczy były jak bezdenna otchłań i wymagało od niej ogromnego wysiłku, by patrzeć mu w oczy.
— Panie Connor, jestem wdzięczna, że mnie pan uratował i ma o mnie wysokie mniemanie, ale jest pan po prostu zbyt wybitny. Nie sądzę, bym kiedykolwiek mogła być pana godna.
Następnie odwróciła wzrok i wybiegła z pokoju.
Charlotte miała metr sześćdziesiąt pięć wzrostu i proporcjonalną sylwetkę. Chociaż dopiero co urodziła, jej figura wciąż była piękna. Jej twarz była blada, ale wciąż zachwycająca, a skóra jasna i delikatna.
To dlatego była znana jako najbardziej pożądana bywalczyni salonów w Rothesay.
W przeszłości wielu mężczyzn z wyższych sfer chciało, aby Charlotte została ich przyszłą synową. Wielu bogatych mężczyzn chciało z nią być, ale ona szaleńczo kochała Brysona. Dlatego odrzuciła wszystkich innych.
Teraz sytuacja była inna.
Każda osoba w Rothesay wiedziała, że wyszła za Brysona dziesięć miesięcy temu. Mimo że Bryson ją odciął, ludzie nadal myśleliby o niej jak o mężatce. Poza tym właśnie urodziła dziecko...
Bryson!
Na myśl o Brysonie Charlotte poczuła ostry ból w sercu.
Gdy była pogrążona w myślach, potknęła się o prawą stopę. Prawie upadła, ale zdążyła chwycić się drzwi w ostatniej chwili.
— To jedyna szansa, jaką ci daję. Jeśli pożałujesz swojej decyzji, zadzwoń do mnie. — Mężczyzna wyciągnął złotą wizytówkę dwoma palcami i podał ją Charlotte.
Charlotte jej nie wzięła. Nawet nie spojrzała na wizytówkę. Jej brwi uniosły się, gdy odpowiedziała: — Nie będę tego rozważać, ale dziękuję.
Charlotte odwróciła się plecami do Zachary'ego, więc nie widziała, jak przerażający był wyraz jego twarzy.
Wzięła głęboki oddech, zanim wyszła z pokoju.
Nie pożałuje tego.
Jedyną osobą, którą kiedykolwiek kochała, był Bryson. Dopóki naprawdę nie wyleczy się z Brysona, nie spojrzy na innego mężczyznę.
— Charlotte, zapamiętaj to. Następnym razem, nawet jeśli będziesz błagać mnie na kolanach, nawet nie mrugnę okiem.
Jego głos był zimny jak śmierć. Był spokojny, a jednocześnie zdystansowany.
Charlotte nie obejrzała się na niego, mówiąc dumnie: — Żegnam!
Gdy odgłos jej kroków ucichł, Zachary stał w drzwiach sypialni. Sylwetka Charlotte zniknęła za rogiem spiralnych schodów, ale jej zapach wciąż unosił się w powietrzu.
Był to naturalny zapach, jaki miało niewiele kobiet. Był lekki jak rumianek, ale zniewalający jak mak.
Zachary poczuł ten zapach tylko raz, dziesięć miesięcy temu. Był to jedyny raz, kiedy stracił kontrolę nad sobą przez kobietę. Tamtej nocy nawet nie widział twarzy kobiety...
To był największy wstyd jego życia.
Za każdym razem, gdy zbliżał się do Charlotte, znów czuł ten charakterystyczny kobiecy zapach i czuł się tak, jakby cofnął się do tamtej nocy...
Zachary był zdezorientowany!
Ech...
Charlotte Simmons!
— Panie, dlaczego Charlotte Simmons wyszła? Co się wydarzyło między wami, kiedy mnie nie było? Czy nie zabrałeś jej, bo chciałeś, żeby została twoją żoną? Zamierzasz tak po prostu pozwolić jej odejść...
Lucas natychmiast zamknął usta, gdy zauważył, że Zachary ma kamienną twarz. Pogładził swoje złote, kręcone włosy, które kształtem przypominały ptasie gniazdo.
— Spalcie wszystko w tej sypialni i zastąpcie nowymi rzeczami — powiedział zimno Zachary, spoglądając na ślady, które Charlotte zostawiła w pokoju.
— Chcę, aby podłoga, po której stąpała, i każdy cal schodów, którego dotknęła, zostały zniszczone i zrobione na nowo.
Lucas natychmiast zdał sobie sprawę, że Drugi Panicz i Charlotte pokłócili się!
Przez lata niezliczone celebrytki i bywalczynie salonów rzucały mu się w ramiona, ale Charlotte była pierwszą kobietą, która odrzuciła pana Connora.
Pan Connor był zdeterminowanym człowiekiem, który nigdy nie oglądał się za siebie. Bez względu na to, co się działo, dawał ludziom tylko jedną szansę. Mimo że jego początkowym zamiarem było poślubienie Charlotte Simmons, pozwolił jej odejść, skoro go odrzuciła.
Charlotte przegapiła swoją okazję i wcale by go nie obeszło, nawet gdyby zmieniła zdanie i płakała z tego powodu.
Jednak może to wcale nie było takie złe.
W końcu Charlotte była niezwykłą osobą. Gdyby Zachary Connor faktycznie się z nią ożenił, dom prawdopodobnie codziennie przypominałby strefę wojny...
