Uzależnienie prezesa od miłości

Uzależnienie prezesa od miłości

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 2 Romans
Autor: Aeliana Moreau
29 sty 2026
Charlotte i Bryson mieli nadmorską willę na Platynowym Wybrzeżu, gdzie mieli zamieszkać po ślubie. Obejrzała z Brysonem setki domów, zanim ostatecznie wybrali to miejsce. Bryson był dla niej niezwykle cierpliwy i miły podczas tego procesu. Wnętrze willi zostało całkowicie zaprojektowane w oparciu o preferencje Brysona. Drzwi willi były szeroko otwarte, ale strażnik powstrzymał Charlotte przed wejściem. — Panno Simmons, nie może pani wejść. Proszę się zatrzymać. W przeszłości strażnik zawsze nazywał Charlotte „panią Harper” lub „małżonką pana Harpera”, ale teraz nazwał ją po prostu „panną Simmons”. Charlotte nalegała na wejście do willi. — To mój dom. Mogę wracać, kiedy tylko zechcę. Wpuść mnie. — Panno Simmons... Strażnik niechętnie złapał ją za ramię. — Zawsze była pani dla mnie miła i nie chcę widzieć pani w takim stanie, ale nie mam wyboru. Pan Harper wyraźnie rozkazał nam nie wpuszczać pani, kiedy wrócił do domu nie tak dawno temu. Bryson wrócił do domu nie tak dawno temu? Był w domu? Nie był zajęty, a jednak nie przyjechał do szpitala, żeby ją odwiedzić. Zabronił jej nawet wstępu do domu... Ciężka metalowa brama została zamknięta, pozostawiając Charlotte stojącą samotnie na zewnątrz. Zimny wiatr zdawał się przeszywać słabe ciało Charlotte, a jej twarz była blada jak u papierowej lalki. Bryson nie odbierał jej telefonów, ale Charlotte dzwoniła, dopóki bateria w jej telefonie się nie wyczerpała. To była najzimniejsza pora roku. Charlotte miała na sobie cienką koszulę z długim rękawem i luźne spodnie, czekając na mrozie od rana do zachodu słońca. Robiło się ciemno, a Charlotte patrzyła na willę w osłupieniu, gdy powoli zapalały się światła. Jej myśli powędrowały w przeszłość... Dziesięć miesięcy temu w Rothesay odbył się huczny ślub Charlotte i Brysona. W noc poślubną Bryson powiedział jej, że potrącił ciężarną kobietę, prowadząc samochód pod wpływem alkoholu, i kobieta straciła dziecko. Ciężarna kobieta zażądała, aby Bryson znalazł „czystą i zdrową” dziewczynę, która urodzi dziecko dla niej i jej męża. W przeciwnym razie poda go do sądu. Charlotte nie mogła tego zaakceptować, ale po długim namyśle w końcu się zgodziła. Życzeniem każdej dziewczyny było zachowanie swojego pierwszego razu dla mężczyzny, którego kochała. Jednak, aby uratować Brysona przed więzieniem, była gotowa spędzić noc poślubną z zupełnie obcym mężczyzną. Ta noc powinna należeć do niej i Brysona. Charlotte nie spodziewała się, że gdy tylko urodzi dziecko dla Brysona, ten natychmiast zdradzi rodzinę Simmonsów. Nie mogła uwierzyć, że Bryson będzie dla niej tak okrutny. Musiała na niego zaczekać. Musiała porozmawiać z Brysonem osobiście i usłyszeć to od niego! Charlotte stała przed bramą całą noc. Zanim brama się otworzyła, była już przemarznięta. Luksusowy samochód jechał w jej stronę, w ogóle nie zwalniając. Nie próbowała też uniknąć zderzenia. Jej oczy były pełne determinacji. Piiiisk! Opony zadrapały o ziemię i posypały się iskry. Przód samochodu dotknął brzucha Charlotte, po czym pojazd gwałtownie się zatrzymał. — Charlotte, czy naprawdę musiałaś posunąć się tak daleko tylko po to, żebym cię zobaczył? Mężczyzna, który właśnie wysiadł z samochodu, miał rzeźbioną twarz. Był wysoki i szczupły, wydawał się szarmancki i wyrafinowany. Charlotte szybko go przywitała. — Mój tata trafił do szpitala, bo tak się na ciebie wściekł. Nadal jest w stanie krytycznym. Nie pozwolono mi wejść do willi, więc nie mogę nawet wrócić do własnego domu. Bryson, co się z tobą dzieje? — zapytała drżącym głosem, a łzy napłynęły jej do oczu. — Naprawdę nie wiesz, co zrobiłaś? — Bryson spojrzał na nią swoimi marzycielskimi oczami, a jego twarz była zimna jak lód. W przeszłości Bryson zawsze był dla Charlotte miły i delikatny. Trudno było jej pojąć tę nagłą zmianę w jego nastawieniu. — Bryce. Cichy, słodki głos zawołał jego imię. Głos brzmiał słodko jak miód. Z samochodu wysiadła drobna, chuda kobieta. Miała na sobie olśniewającą białą sukienkę, a jej twarz była blada i delikatna. Jej piękne rysy były hipnotyzujące. Chociaż ta kobieta nie była tak piękna jak Charlotte, miała w sobie urok. Wyglądała, jakby była krucha niczym jesienny liść i każdy mężczyzna poczułby pragnienie, by ją chronić. — Tiff! Na zewnątrz jest zimno. Po prostu poczekaj na mnie w samochodzie. Kiedy Bryson zdjął płaszcz, by okryć kobietę, Charlotte była w szoku. Kto to był?! Właśnie nazwała go Bryce, a Bryson nazwał ją Tiff... W ułamku sekundy Charlotte poczuła się, jakby w jej żyłach płynęła lodowata woda, a jej ciało stało się zimne. — Bryce, obiecałeś, że nigdy więcej mnie nie zostawisz. Pójdę tam, gdzie ty. Nie wsiądę z powrotem do samochodu, jeśli ty tego nie zrobisz. — Jestem tu z tobą. Nigdzie się nie wybieram. Bryson objął ją i miał zamiar wsiąść z powrotem do samochodu. Nawet nie spojrzał na Charlotte. Widząc to, Charlotte poczuła się, jakby jej serce zostało przebite sztyletem. Była w całkowitym szoku. Kiedy wspominała swój czas z Brysonem, zdała sobie sprawę, że nigdy nie patrzył na nią tak, jak patrzył na kobietę w swoich ramionach. — Bryson... Zatrzymaj się! Charlotte nie wiedziała, jak do niego podeszła. Po prostu rzuciła się na Brysona i pociągnęła go, pytając: — Dlaczego? Dlaczego mi to zrobiłeś?! Charlotte była gotowa poświęcić swoją niewinność, by przespać się z nieznajomym i urodzić dziecko tego nieznajomego dla niego, a on ją zdradził i nawet groził, że poda jej ojca do sądu... Oczy Brysona były zimne. — Znasz powód, więc nie będę zawracał sobie głowy wyjaśnieniami. Po prostu odejdź. Nie chcę, żebyś wpłynęła na relację między mną a Tiff. To wszystko przez tę kobietę! A więc taka była prawda! Charlotte nagle wszystko zrozumiała. Spojrzała na kobietę, która opierała się o Brysona, i poczuła ból serca. — Kim ona jest? Zrobiłeś to mnie i mojemu tacie, bo masz z nią romans?! Ha... Romans? Rzeczywiście była córką tego starego lisa, Waltera Simmonsa. Nadal próbowała udawać, że nie wie, co zrobiła Tiff. Bryson prychnął i gwałtownie zdjął ręce Charlotte ze swojej talii. Charlotte próbowała ponownie zatrzymać Brysona. Jednak w momencie, gdy opuszki jej palców dotknęły ubrania Brysona, kobieta spoliczkowała ją. Plask! Poczuła piekący ból na twarzy i smak krwi w ustach. Natychmiastową reakcją Charlotte była chęć oddania ciosu. Jednak, gdy tylko podniosła rękę, Bryson chwycił ją mocno za nadgarstek. — Nie uderz jej! Charlotte, jesteś damą, więc zachowuj się jak dama. Bryson ścisnął rękę Charlotte tak mocno, jakby chciał zmiażdżyć jej kości. O dziwo, Charlotte nawet nie czuła bólu. Łzy napłynęły jej do oczu. — Bryce, puść ją i pozwól mi z nią porozmawiać. Bryson natychmiast ulegle puścił Charlotte. Tiffany podeszła do Charlotte i powiedziała: — Charlotte, przestań nękać Bryce'a. Nic ci nie jest winien. Podstępem zmusił cię do urodzenia dziecka nieznajomego tylko po to, by mnie uratować. — Co... O czym ty mówisz? Charlotte była oszołomiona, słysząc to, nawet bardziej niż wtedy, gdy Bryson błagał ją, by przespała się z nieznajomym w ich noc poślubną. — To ja byłam tą, która skrzywdziła ciężarną kobietę. Bryce nie chciał, żebym poszła do więzienia, więc cię oszukał.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 Romans – Uzależnienie prezesa od miłości | Czytaj powieści online na beletrystyka