Ręka Tiffany zesztywniała, gdy tylko miała dotknąć grzbietu dłoni Charlotte.
Wyraz twarzy Brysona spochmurniał. Jego spojrzenie zamieniło się w lód, gdy piorunował Charlotte wzrokiem.
Jednak Charlotte to nie obchodziło. Jej wzrok ani na chwilę nie zatrzymał się na twarzy Brysona. – Stoisz mi na drodze. Muszę dostać się do samochodu. Proszę, odsuń się – powiedziała równym tonem.
Tiffany cofnęła się
