POV: Vittorio Del Carlo
Moje knykcie pulsowały od surowej chęci wbicia ich głęboko w ceglaną ścianę mojego gabinetu. Stałem nieruchomo na środku pokoju, mój oddech był urywany. Właśnie obiecałem sobie, że rozerwę tego skurwiela na strzępy kawałek po kawałku, ale to, co Diego właśnie na mnie zrzucił, wszystko komplikowało.
„Alvaro Castillo jest, kurwa, nietykalny, Vitto” – ostrzegł Diego. Jego twar
















