Elena Vázquez
Obudziłam się w półmroku, w obcym pokoju, oświetlonym jedynie miękkim światłem sączącym się przez żaluzje. Łóżko, na którym leżałam, było niewygodne i twarde, co bardzo odbiegało od miękkiego jak puch posłania, w którym pamiętałam, że zasypiałam.
Zapach środków antyseptycznych wypełniał powietrze, a w pokoju zarysowywały się niewyraźne kontury sprzętu medycznego.
Gdzie ja byłam? I ja
















