Vittorio Del Carlo
Wrzuciłem bieg na pozycję parkingową, gasząc silnik tuż za obwodem klubu w centrum. Przytłumiony, ciężki bas muzyki wibrował w asfalcie, tworząc ostry kontrast dla migających neonów rozlewających się na ciemny, pusty plac. Gdy wysiadłem w nocne powietrze, moje oczy utkwiły w znajomej sylwetce czającej się w cieniach zaparkowanych pojazdów.
To był Varo.
Dociskał jakąś dziewczynę
















