POV: Vittorio Del Carlo
Przekraczam próg frontowych drzwi, a ciężka zasuwa zatrzaskuje się za moimi plecami. W penthousie panuje martwa cisza, spowita cichymi godzinami nocy, jednak powietrze wydaje się gęste i ciężkie od jej wciąż wyczuwalnej obecności. Zostawienie za sobą Diego i opancerzonego samochodu w żaden sposób nie uspokoiło szalejącej adrenaliny, która wciąż pompowała się w moich żyłach.
















