Tydzień później, w Austin, w kraju Aaren.
Telefon zadzwonił, a Amalia odebrała go sennie.
W słuchawce rozległ się głos Macey Harris:
– Amalio, wciąż śpisz?
– Mam jet lag – odpowiedziała Amalia, używając wymówki.
– Na litość boską, minął już tydzień. Jeszcze ci nie przeszło? Wstawaj. Ktoś chce cię zatrudnić do napisania scenariusza.
Na wzmiankę o pracy senność Amalii zniknęła.
Usiadła, wzięła truskawkowego cukierka z szafki nocnej i włożyła go do ust.
Leniwie opierając się o wezgłowie łóżka, była jednocześnie ospała i uwodzicielska.
Jej długie włosy kaskadą opadały na piersi.
Z ustami pełnymi słodyczy zapytała nieco stłumionym głosem:
– Kto to?
– To rodzina Robertsonów, jedna z czterech wielkich rodzin w Austin. Prezes Robertson Group, Brett Robertson, oferuje bardzo korzystne warunki, ponad milion. Jeśli serial stanie się popularny, cena wzrośnie. Mówi się, że ten Brett Robertson bardzo kocha swoją młodszą siostrę i robi to dla niej.
Rodzina Robertsonów była jedną z czterech głównych rodzin w Austin, obok rodzin Hussain, Porter i Hopkins, przy czym rodzina Hussain była najbardziej prominentna.
Rodzina Robertsonów?
Amalia wróciła, by się zemścić.
Usłyszenie nazwiska rodziny Robertsonów i imienia Bretta Robertsona od kogoś innego po raz kolejny sprawiło, że poczuła mdłości.
Krople potu pojawiły się na jej czole.
Mocno zacisnęła dłoń na telefonie.
Obudowa telefonu Amalii była jaskrawoczerwona, co sprawiało, że jej palce wydawały się jeszcze jaśniejsze i delikatniejsze.
Podniosła głowę, odsłaniając smukłą szyję, a żyły pod jej jasną skórą były wyraźnie widoczne.
– Amalio, słuchasz mnie? Jeśli jesteś zainteresowana, mogę wziąć to zlecenie za ciebie – głos Macey kontynuował w słuchawce.
Amalia nie stworzyła żadnego dzieła w tym roku.
Cały show-biznes z niecierpliwością oczekiwał jej kolejnej premiery.
W branży krążyły plotki, że każde dzieło stworzone przez Rylie Addison jest skazane na bycie arcydziełem.
Wszyscy zdawali się zapominać, że Rylie stworzyła do tej pory tylko dwa utwory.
Kiedy przeliterowało się inicjały Amalii Robertson od tyłu, powstawało RA.
Rylie Addison to Amalia Robertson.
Usta Amalii wykrzywiły się w diabelskim uśmiechu, a pieprzyk w kąciku oka sprawił, że wyglądała jeszcze bardziej pociągająco.
Mówiono, że ludzie z pieprzykami w kącikach oczu mają tendencję do częstego płaczu.
Jednak Amalia do nich nie należała.
Od dzieciństwa była zagubiona i dorastała w sierocińcu.
Jej uparta osobowość i uderzający wygląd sprawiały, że adoptujące kobiety czuły się zagrożone.
To sprawiło, że Amalia została sama w sierocińcu, podczas gdy wszyscy jej zdrowi towarzysze byli adoptowani jeden po drugim.
Nie płakała, ponieważ wiedziała, że płacz tylko zaprosi do dalszego znęcania się.
– Porozmawiam z Brettem Robertsonem osobiście – powiedziała spokojnie Amalia.
Macey była oszołomiona.
– Amalio, czy nie mówiłaś, że nie ujawnisz swojej tożsamości? Zamierzasz się teraz ujawnić?
– Tak – odpowiedziała Amalia nonszalancko.
Nadszedł na to czas.
Była ciekawa, jak Brett, jej rodony starszy brat, i jego rodzina, która była także rodziną Amalii, zareagują, gdy pojawi się przed nimi.
Wydawało się to dość intrygujące.
Amalia wstała z łóżka, ubrana w jedwabną koszulkę na ramiączkach, która odsłaniała jej śnieżnobiałą skórę.
Uniosła rąbek bielizny nocnej, a jej palce przesunęły się po bliźnie na talii.
Nie poddała się zabiegowi usunięcia blizny.
Amalia zachowała ją, by przypominać sobie, jak głupia była, myśląc, że rodzina jest jej nadzieją.
Chciała przypominać sobie, by nigdy nie oczekiwać niczego od innych.
Na nikim nie mogła polegać, tylko na sobie.
Duży i piękny tatuaż kamelii na jej talii i brzuchu był w pełnym rozkwicie.
W lustrze Amalia była oszałamiająco piękna, ale w jej uśmiechu czaiła się nuta zła.
...
W domu Robertsonów.
Kiedy Flora wróciła do domu, pierwszą osobą, którą zobaczyła, był Brett.
Zachwycona podbiegła do niego i uwiesiła się na jego ramieniu, przymilając się.
– Brett, nie jesteś dzisiaj zajęty? Jestem taka szczęśliwa, że jesteś przy stole. Nie mogłam cieszyć się posiłkami bez ciebie przez ostatnie kilka dni.
Zwykle surowy wyraz twarzy Bretta złagodniał w czułym uśmiechu.
– To moja wina. Po prostu staram się zarobić więcej pieniędzy, żebym mógł sfinansować ci prezenty ślubne, nawet kiedy wyjdziesz za mąż. Zastanawiam się, kto będzie twoim Panem Właściwym.
Flora zarumieniła się i odpowiedziała:
– Znowu się ze mną drażnisz. Hmph, nie będę już z tobą rozmawiać. Nie chcę wychodzić za mąż. Chcę spędzić całe życie z tatą, mamą i wami dwoma, moimi braćmi.
Słysząc to, Harley i Aleeza Robertson, rodzice Bretta, którzy właśnie wrócili z zewnątrz, zachichotali.
– To wspaniale! Nasza księżniczka nie powinna wychodzić za mąż i powinna zostać z nami przez całe życie.
Brett wręczył prezent Florze, która podziękowała z uśmiechem.
Podczas kolacji Brett ogłosił:
– Floro, mam dla ciebie dobrą wiadomość. Jesteśmy w kontakcie z Rylie Addison i przygotowują się do napisania dla ciebie scenariusza. Ze scenariuszem Rylie twój następny serial na pewno będzie wielkim sukcesem.
– Wow, naprawdę? To niesamowite, Brett. Jesteś najlepszy! Słyszałam, że do Rylie trudno dotrzeć i nikt nawet nie widział, jak Rylie wygląda. To mężczyzna czy kobieta?
Brett odpowiedział nonszalancko:
– Spokojnie. Kiedy potwierdzimy spotkanie z Rylie, będziesz mogła tam być z nami.
Flora wykrzyknęła:
– Brett, kocham cię! Jesteś najlepszym bratem na świecie!
Ale kiedy Dillon to usłyszał, stał się zazdrosny.
– Floro, tylko on? Mnie nie kochasz?
Flora szybko uspokoiła Dillona.
– Oczywiście, że tak. Kocham was obu najbardziej!
Dom wypełnił się śmiechem i radością. Wszyscy postanowili zapomnieć o Amalii, która odeszła trzy lata temu.
...
Tej nocy w klubie Ratel ludzie cieszyli się towarzystwem i alkoholem.
W loży 8808 mężczyźni i kobiety śmiali się i żartowali ze sobą.
Jednak mężczyzna siedzący na głównym miejscu był chłodny i zdystansowany, a mimo to wyróżniał się wśród przystojnych mężczyzn i pięknych kobiet.
Chris Porter pochylił się, by szepnąć coś pobliskiej piękności, co sprawiło, że zerknęła w kierunku Antonio Hussaina.
W mgnieniu oka podeszła z kieliszkiem na wysokiej nóżce i powiedziała:
– Panie Hussain, napije się pan ze mną?
Palce Antonio lekko musnęły zegarek na prawym nadgarstku, a jego wyraz twarzy pozostał chłodny i zdystansowany.
– Dzięki, ale nie piję – odmówił grzecznie.
Choć wydawał się łagodny, emanował aurą, która trzymała ludzi na dystans.
Zamierzona rozmowa między pięknością a Antonio została ucięta, gdy napotkała jego wzrok, po czym usiadła z powrotem.
Drzwi do prywatnej loży zapukały delikatnie kilka razy, po czym kelner wprowadził do środka zniewalającą kobietę.
Gdy goście się odwrócili, zostali oszołomieni.
Kobieta była wysoka i smukła, ubrana w szkarłatną sukienkę, która podkreślała każdy jej ruch.
Była uderzająco piękna, z agresywnym, niezapomnianym wdziękiem.
– Ta młoda dama przyszła do pana Hussaina – powiedział kelner.
Bez wahania Amalia ruszyła w stronę swojego celu.
Chociaż Amalia nie widziała Antonio osobiście, słyszała o nim.
Antonio był jedynym spadkobiercą rodziny Hussain i przejął ich biznes w wieku 22 lat, prowadząc Hussain Group na jeszcze wyższe szczyty w zaledwie kilka lat.
W świecie zewnętrznym krążyło wiele plotek o Antonio.
Jednak Amalia ufała tylko własnym oczom.
Wierzyła, że tylko poznając go osobiście, może zrozumieć, jakim jest naprawdę człowiekiem.
Przed pójściem tam, Amalia zrobiła własny wywiad.
Nie była zbyt ciekawa, jak wygląda Antonio.
Ale w tamtym momencie natychmiast go rozpoznała.
Amalia podeszła, by stanąć przed Antonio.
W prywatnej loży zapadła nagła cisza.
„Co ta kobieta robi?”
„Czy próbuje go poderwać?” – zastanawiali się ludzie w loży.
Cóż, Antonio nigdy by nie zmiękł, nieważne kto próbowałby go poderwać. I nie dałby się zwieść urokowi kobiety.
Czerwone usta Amalii lekko się rozchyliły, a jej głos był tak słodki, że mógłby roztopić każdego innego mężczyznę.
– Panie Hussain, mam pewną propozycję biznesową, którą chciałabym z panem omówić. Byłby pan zainteresowany?
















