Amalia nie użyła dużo siły. Po prostu odepchnęła Florę.
Ale Flora cofnęła się o kilka kroków i uderzyła w róg ściany.
„Ała” – krzyknęła z bólu, a łzy popłynęły jej po twarzy.
Amalia zerknęła na Florę i uśmiechnęła się drwiąco.
Minęły trzy lata, ale sztuczki Flory wcale się nie zmieniły.
„Stój! Jak mogłaś odejść bez przeprosin po tym, jak popchnęłaś Florę?”
Poplecznicy Flory wystąpili naprzód i nat
















