– W porządku. Ale nie musisz się przenosić. Ja mogę. Tobie byłoby niewygodnie.
Po słowach Amalii kąciki ust Antonia drgnęły, jakby próbował powstrzymać uśmiech.
Zacisnął dłoń w pięść, przyłożył ją do ust i kaszlnął lekko.
– Amalio, nic nie szkodzi. Mogę się ruszać, jak mi się podoba.
Amalia nie doszukała się w tych słowach żadnej dwuznaczności. Ale chwilę po tym, jak skończył mówić, jej policzki n
















