Twarz Amalii była czerwona jak wiśnia. Szła lekko i radośnie, jakby stąpała w powietrzu.
Antonio zachichotał. – Dobranoc, Amalio.
Nie mogła sobie przypomnieć, czy powiedziała mu „dobranoc”.
Krótko mówiąc, radość ją pochłonęła i była w siódmym niebie.
Czuła się pijana, choć wcale nie piła.
Po kąpieli Amalia wślizgnęła się pod kołdrę.
Rozejrzała się dookoła. Choć wszystko było jej obce, czuła się sw
















