W tym momencie wszedł Eli Moss z ponurą miną.
Eli wahał się i jąkał, wyraźnie mając trudności z mówieniem. Jego postawa tylko dolała oliwy do ognia.
– Mów! O co chodzi? – warknął niecierpliwie Harley.
– Prezesie, akcje wciąż spadają i zaraz osiągną dolny limit – wydusił w końcu z siebie Eli.
– Niedorzeczne! – Harley był tak wściekły, że drżały mu usta.
Kiedy Eli wyszedł, Harley uderzył pięścią w s
















