Gdy Amalia odeszła, Flora skierowała się w stronę Antonia.
Na jej twarzy malowało się zmieszanie i nieśmiałość, a oczy błyszczały nutą wstydliwej czułości.
– Panie Hussain, co za zbieg okoliczności spotkać pana tutaj. Czy pan również przyszedł na kawę?
Spojrzała na kawę na stoliku przed Antoniem, zauważając ślad szminki na brzegu filiżanki, prawdopodobnie pozostawiony przez kobietę.
Antonio, zachowując królewski spokój, odpowiedział jedynie nonszalanckim skinieniem głowy.
Flora rozejrzała się, lecz nie dostrzegła kobiety, która była z nim wcześniej. Pomyślała, że musiała udać się do toalety.
Podeszła jeszcze bliżej Antonia, odsunęła krzesło i usiadła.
Przeczesała palcami włosy i uśmiechnęła się słodko. – Panie Hussain, wierzę, że to nieoczekiwane spotkanie to nasze przeznaczenie. Co pan powie na wspólną nocną przekąskę ze mną? Czy byłoby to dla pana możliwe?
Jednak w chwili, gdy Flora usiadła, Antonio wstał z lodowatym wyrazem twarzy. – Przykro mi. To niemożliwe. Nigdy nie jadam z nieznajomymi. Żegnam.
Jego głos nie był ani głośny, ani cichy, a jednak rozniósł się echem po kawiarni, w której panował wówczas względny spokój.
Inni goście przysłuchiwali się z ciekawością, jak dżentelmen w jednej chwili zmienił się z sympatycznego towarzysza w niewzruszony posąg.
Zastanawiali się, co różniło te dwie piękności, że nastawienie Antonia uległo tak drastycznej zmianie.
Flora była zaskoczona chłodnym dystansem Antonia, a co ważniejsze, zszokowana faktem, że została uznana za osobę nieznajomą.
Jej twarz na przemian bladła i czerwieniała, a oczy zaczęły zachodzić łzami. Wyglądała żałośnie i bezbronnie.
Antonio nie zaszczycił Flory nawet przelotnym spojrzeniem, kierując się w stronę łazienki i zostawiając ją piekącą ze wstydu po odrzuceniu.
Flora w rzeczywistości pomyślała o wyładowaniu swojej frustracji na Amalii.
„Tamta kobieta przed chwilą to musiała być Amalia!
Muszę ją zdemaskować!
Sprawię, że rodzina Robertsonów wyrzuci Amalię z Butler”, pomyślała Flora.
Gdy Amalia skończyła myć ręce i spojrzała w lustro, ujrzała w nim wyraziste, męskie rysy Antonia.
Skinęła nerwowo głową i zapytała:
– Panie Hussain? Musi pan skorzystać z łazienki?
Amalia nagle poczuła się jednak zażenowana, zdając sobie sprawę, jak głupie było jej pytanie.
Mężczyzna był w łazience. Czego innego mógł potrzebować?
Nawet najprzystojniejszy facet musi od czasu do czasu skorzystać z toalety.
Antonio nie odpowiedział na jej pytanie, lecz zamiast tego zbliżył się do niej.
Zaskoczona Amalia instynktownie cofnęła się o krok, ale jej nadgarstek został pochwycony przez Antonia. Nagle znalazła się przyparta do ściany w korytarzu.
Antonio oparł się dłońmi o mur, całkowicie zamykając ją w pułapce swojego ciała.
Plecy Amalii przywierały do zimnych kafelków, a po kręgosłupie przebiegł jej dreszcz.
Gdy spojrzała na Antonia z wypisanym na twarzy zmieszaniem,
pieprzyk w kąciku jej oka był szczególnie widoczny.
Jej usta lekko drżały, a oczy wydawały się zamglone i zaszklone łzami.
– Panie Hussain? – odezwała się Amalia, niepewna, dlaczego zapędził ją w kozi róg.
Nie sądziła, by Antonio był typem mężczyzny narzucającym się kobietom.
Gdyby zapragnął kobiety, wystarczyłoby jedno pstryknięcie palcami, a lgnęłyby do niego niezliczone tłumy.
Dźwięk zbliżających się szpilek przerwał ich chwilę ciszy.
Gdy Flora podeszła bliżej, zawołała: – Amalia? Amalia, to ty?
Słysząc swoje imię, Amalia zacisnęła dłoń, wbijając paznokcie niemal do krwi.
Cztery lata temu została zwrócona rodzinie Robertsonów.
Pamiętała, jak bardzo była zdenerwowana i niespokojna, stojąc przed ich domem.
To był deszczowy dzień. Jej buty, oblepione błotem, poplamiły biały dywan.
Siedząca w salonie elegancka Aleeza zmarszczyła brwi, a jej wyraz twarzy przepełniony był troską.
Aleeza martwiła się jednak mniej o córkę i możliwość, że ta zachoruje, niż o stan drogiego dywanu.
Z drugiej strony Flora miała we włosach diamentową spinkę, jej długie włosy spływały kaskadą na plecy, a białą sukienkę zdobił diamentowy naszyjnik. Przypominała księżniczkę z zamku, nieświadomą trosk tego świata.
Flora podeszła do Amalii z zachwytem, chwytając ją za rękę i prowadząc w stronę Aleezy. – Amalio, jestem Flora. To cudownie cię poznać. Od teraz mam starszą siostrę – wykrzyknęła.
Słodkim, delikatnym tonem Flora od początku okazywała najlepsze intencje.
W tamtym czasie Amalia była zaskoczona, że pierwszą osobą, która okazała jej życzliwość, była niespokrewniona z nią, młodsza o trzy miesiące przybrana siostra, Flora.
I od tamtej pory nigdy nie mogła równać się z Florą.
Flora zawsze była dwulicowa.
Przy ludziach lgnęła do Amalii z radością.
Ale za plecami innych pokazywała swoje prawdziwe oblicze i wrabiała Amalię.
To było niedorzeczne, że wszyscy zawsze stawali po stronie Flory i nigdy nie słuchali obrony Amalii.
Jej dłoń była trzymana, lecz paznokcie nie wbijały się już w skórę.
Ciepła dłoń Antonia rozprostowała palce Amalii, podczas gdy on wpatrywał się w nią głęboko.
Jej serce zatrzepotało, a wzrok znów stał się jasny.
Jego uścisk był mocny, a ręka wydawała się mrowić, jakby przepłynął przez nią prąd elektryczny.
Amalia chciała cofnąć rękę, ale on trzymał ją mocno.
Gdy Flora podeszła i ujrzała tę scenę, poczuła ukłucie w oczach.
Wysoki mężczyzna przycisnął kobietę w czerwonej sukience do ściany, jakby miał ją zaraz pocałować.
Z nutą słodyczy w głosie Flora odezwała się: – Panie Hussain, czy to pana dziewczyna? Przypomina moją zaginioną siostrę. Mogłabym przyjrzeć się jej z bliska? Moja rodzina bardzo tęskni za siostrą.
Słysząc nieszczerą grę aktorską Flory, Amalia poczuła mdłości.
Przygryzła wargę i miała ochotę spoliczkować Florę.
Oczy Antonia pociemniały, gdy odwrócił się do Flory i wypowiedział jedno proste słowo: – Wynoś się!
Jego głos był jak uderzenie pioruna, które sprawiło, że serce Flory zamarło. Instynktownie cofnęła się.
Mówiono, że Antonio, członek rodu Hussainów, jest dżentelmenem, który zawsze zachowuje się z gracją i urokiem.
Ale dzisiaj kazał Florze się wynosić.
Z zaczerwienionymi oczami Flora odwróciła się i popędziła do samochodu, zakrywając twarz i nakazując kierowcy natychmiastowy odjazd.
Teraz, gdy Flora odeszła, Antonio rozluźnił uścisk na dłoni Amalii.
Ona wciąż przygryzała wargę.
A jej wyraz twarzy zmienił się w szok.
Palce Antonia nacisnęły na jej usta.
– Rozluźnij wargi – powiedział zwięźle.
Bez zastanowienia Amalia rozluźniła uścisk warg.
Pojawiła się jednak na nich kropelka krwi.
Antonio delikatnie starł krew opuszkiem palca.
Szorstka tekstura skóry i cienki odcisk na jego palcu sprawiły, że Amalia drgnęła.
Spojrzała na niego ze zdziwieniem.
Antonio wydawał się całkowicie skupiony i skrupulatny. Zachowywał się tak, jakby było to naturalne, i zdawał się nie zauważać, że intymność tej sytuacji jest niestosowna dla dwojga ludzi, którzy dopiero się poznali.
Właśnie gdy palec Antonia miał ponownie dotknąć ust Amalii, ta nagle się odsunęła, sprawiając, że dotknął jedynie powietrza.
– Dziękuję, panie Hussain. Już pójdę – powiedziała Amalia, odwracając się do wyjścia.
Jakby nic się nie stało, Antonio cofnął rękę.
– Podwiozę panią – powiedział.
– Nie trzeba, przyjechałam samochodem – odpowiedziała nonszalancko Amalia, odrzucając jego propozycję.
Antonio uniósł brew.
– Pani Robertson, boi się mnie pani?
Amalia otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia. – Oczywiście, że nie.
– Jako partnerzy biznesowi, to normalne, że odwiozę panią do domu. Dlaczego pani odmawia?
Patrząc na Antonia, Amalia rzekła: – Panie Hussain, wiem, że wielu ludzi pana podziwia, ale ja nie należę do tego grona. Interesuje mnie wyłącznie współpraca z panem.
Gdy jej słowa wybrzmiały, imponująca aura Antonia zdawała się nieco pociemnieć.
Czy to było tylko złudzenie?
Jeszcze przed chwilą Antonio śmiał się i rozmawiał, a teraz jego wyraz twarzy stał się tak surowy.
Amalia nie była pewna, które z jej słów go uraziło.
Antonio mówił powoli i z namysłem. – Powiedziała pani, że nazywa się Amalia Robertson. Jeśli dobrze pamiętam, trzy lata temu zaginiona dziedziczka Robertsonów, co za zbieg okoliczności, również miała na imię Amalia. Jeśli jest pani tą Amalią, dlaczego wybrała pani współpracę z Brice Entertainment zamiast z Dixon Entertainment? Nagle nabrałem wątpliwości co do pani prawdziwych intencji. Poza tym, kiedy Flora Robertson dogoniła nas wcześniej, zawołała panią, co wskazuje, że rozpoznała panią od samego początku. Unikała jej pani, prawda? Pani Robertson, mam powody, by wątpić w pani szczerość. Prawdopodobnie najlepiej będzie zakończyć tę współpracę.
















