Clara
Twarz Desmonda pozostawała nieodgadniona. Blade światło świtu ustąpiło miejsca jasnemu porannemu słońcu, które wychwytywało złote plamki w jego oczach.
"Musisz kogoś poznać" – odpowiedział w końcu, a jego głos zabrzmiał jak niski pomruk w cichym pokoju.
Moje myśli pędziły. Co takiego planował w ukryciu? Kto mógłby mi pomóc? Jaki rodzaj pomocy mógłby faktycznie wyciągnąć mnie z tego drewniane
















