Clara
Krzyki Desmonda w tamtym odległym wspomnieniu, błagającego o przebaczenie, podczas gdy mnie dźgał, były tak wyraziste, że na kilka sekund wprawiły mnie w stan szoku. Nawet nie usłyszałam, kiedy Martha wróciła ze szklanką wody.
"Panno Lancaster, proszę nie mdleć."
"Co powiedziałaś?"
"Oto woda, niech panienka trochę wypije, by poprawić ten blady kolor twarzy." Wyciągnęła dłoń i podała mi szkla
















