**POV: Desmond**
Stałem zamarły obok łóżka. Oszołomiony wagą tego, co właśnie się wydarzyło, wpatrywałem się w jej wyciągnięte ramiona. Mój kutas pulsował, powoli tracąc twardość w chłodnym powietrzu, a gęsta kropla resztek nasienia perliła się na jego czubku. Moje myśli krążyły w chaotycznym błędnym kole. Pragnienie, by zostać, by faktycznie wpełznąć z powrotem na materac i przytulić Vivienne do
















