Desmond
Gdy tylko weszliśmy do tajnej kryjówki, ukrytej przed wścibskimi spojrzeniami, nasze usta spotkały się w pocałunku pełnym oczekiwania. Vivienne początkowo mnie przeklinała, miała rację, byłem głupcem, zgadzając się z Victorem; Vivienne wcale nie jest dziwna, to on nie dostrzega, jak wyjątkowa ona jest.
Zacząłem odczuwać ucisk w klatce piersiowej z powodu tamtej rozmowy z markizem; tym raze
















