POV: Desmond
Łagodny, chłodzący wiatr omiatał wznoszące się wysoko kamienne mury mojej posiadłości, niosąc słabą, słoną woń odległego morza. Poranne światło malowało bruk rozległego dziedzińca w odcieniach bladego złota, gdy Nora, oddana pokojówka Vivienne, prowadziła swoją panią do transportu. Nora poruszała się z niezwykłą ostrożnością, szepcząc ciche słowa zachęty, podczas gdy pomagała Vivienne
















