Desmond
Dwa tygodnie później.
Wyjechaliśmy z Barcelony wcześnie rano moim nowym powozem i zgodnie z planem dotarliśmy do Girony. Pomogłem mojej drobnej pani wysiąść, a następnie przywitaliśmy się z naszym gospodarzem, markizem Girony, który przyjął nas z szerokim uśmiechem.
Po zostawieniu bagaży u służby markiza weszliśmy do salonu, by zabić czas i porozmawiać z gośćmi, którzy już tam byli.
Panna
















