Clara
Desmond zbliżył się szybko z imponującą prędkością, a w jego krokach widać było determinację. Celowo podszedł wystarczająco blisko, by móc porozumiewać się intymnie i poufnie. Z subtelnym wyrazem twarzy uprzejmie poprosił Marthę, by zostawiła nas na chwilę samych.
Okazując pełne zrozumienie dla tego polecenia, Martha na znak szacunku niezwłocznie wycofała się z korytarza, w którym staliśmy,
















