Vivienne
– Kae! Kaelen! Nic ci nie jest? – Mój krzyk sprawił, że wróciła do swojej pozycji, pozostawiając mojego ochroniarza leżącego na leśnym poszyciu, opierającego się plecami o pień tego potężnego drzewa.
– Niech to szlag! Nie zgubiłaś się ani nie zjadły cię wilki? – Kobieta, która była wręcz rozgorączkowana, odwróciła się do mnie, trzymając w prawej dłoni sztylet. Jej pytanie dowodziło, że wi
















