POV: Desmond
Zawisłem nad zarumienioną, piękną postacią Vivienne, a moja pierś unosiła się z wysiłku. Moja skóra była śliska od potu, powietrze ociężałe od ostrego zapachu naszego seksu. Patrząc z góry na jej rozczochrane włosy i posiniaczone wargi, uświadomiłem sobie z oszałamiającą jasnością, że nigdy nie czułem się tak głęboko zaspokojony w łóżku z żadną kobietą. Ta przelotna, intensywna chwila
















