Clara
Niespiesznie szłam w kierunku korytarza, powolnymi ruchami przypominającymi zbuntowanego ślimaka. Jednakże to powolne tempo nie wynikało z fizycznych ograniczeń moich nóg, lecz z głębokiego, tlącego się we mnie pragnienia usłyszenia głosu Desmonda, błagającego, bym się zatrzymała i zawróciła.
Niestety, nie zawołał mnie, pozostawiając mnie z niepokojącym uciskiem w żołądku. Nie mogłam przesta
















