POV: DECLAN
Lodowaty genewski wiatr niemiłosiernie kąsał moją twarz, przenikając wprost przez mój markowy płaszcz. Stałem samotnie przed masywną żelazną bramą przez coś, co wydawało się wiecznością. Mój oddech zamieniał się w kłęby pary na mroźnym powietrzu, gdy wpatrywałem się w imponujące kamery monitoringu, a moje myśli krążyły w nieskończonych pętlach. Nie potrafiłem pojąć, jak Hazel zdołała z
















