VANESSA
Internet pękał w szwach od doniesień i szczerze mówiąc, doprowadzało mnie to do absolutnego szału. Po prostu nie potrafiłam pojąć tego nieustannego gadania o synach Declana obwoływanych jako „Trojaczki dziedzice”; to było dla mojej psychiki niczym drapanie paznokciami po tablicy.
„Miał czelność przedstawić ich zarządowi!” – wykrzyczałam na głos do swojego odbicia w lustrze, czując się całk
















