POV: HAZEL
Wczesnoporanne słońce zaczęło wschodzić, sącząc się przez wąskie szczeliny w sypialnianych roletach i rzucając długie, blade cienie na chłodną, drewnianą podłogę. Poruszałam się w ciężkiej ciszy pokoju, a moje ruchy były mechaniczne i przemyślane, gdy skrupulatnie pakowałam swoje rzeczy osobiste do dwóch dużych walizek. Każde zapięcie zamka błyskawicznego przypominało fizyczne zerwanie
















