POV: DECLAN.
Poranne światło słoneczne ledwie przebiło się przez sięgające od podłogi do sufitu okna naszego rozległego penthouse'u w Genewie, kiedy Vanessa postanowiła zrzucić na mnie tę nagłą bombę. Siedziałem przy masywnym mahoniowym stole, przeglądając służbowe maile na tablecie i powoli pijąc gorzką czarną kawę. Robiłem, co w mojej mocy, by otrząsnąć się z napięcia, które pozostało po wczoraj
















