DECLAN
Jestem absolutnie zdumiony faktem, że ten imbecyl ośmielił się podnieść rękę na Hazel. Poważnie, za kogo on się uważa? Co daje mu tę zuchwałość, by w ogóle wziąć pod uwagę taki czyn? Z mojej zgody czy nie, włos nie ma prawa spaść z jej głowy.
Wpatrując się w tętniące życiem ulice, ściskając w dłoni kubek gorącej kawy, próbowałem stłumić szalejącą we mnie burzę gniewu. – Jak on się znowu naz
















