POV: HAZEL
Gardłowy ryk silnika V10 rozbrzmiewał w rześkim porannym powietrzu, gdy przemierzałam kręte ulice Genewy. Moje dłonie zaciskały się na skórzanej kierownicy nowiutkiego lamborghini, a lśniąca, aerodynamiczna maszyna bez wysiłku reagowała na mój najdelikatniejszy dotyk. Łagodny uśmiech igrał na moich ustach. Trent zaskoczył mnie nim zaledwie ubiegłej nocy, co było wielkim gestem, który wy
















