HAZEL
Miarowy szum opon prywatnego samochodu uderzających o asfalt stanowił stałe tło dla cichego chaosu, który rozgrywał się na tylnym siedzeniu. Za przyciemnianymi szybami, z każdą mijaną milą, wyłaniała się coraz bliższa, przytłaczająca i bezlitosna panorama Nowego Jorku. Pięć pracowitych, przełomowych lat przeciekło mi przez palce, odkąd po raz ostatni postawiłam stopę w tej betonowej dżungli.
















