logo

FicSpire

Lyon

Lyon

Autor: Emilyyyyy

Rozdział 1: Lyon
Autor: Emilyyyyy
1 sie 2025
Nie spodziewałem się jej, więc chyba dlatego tak mnie zaskoczyła. To było kompletnie niespodziewane i w momencie, kiedy niemal machnąłem ręką i powiedziałem "pieprzyć to". Od jakiegoś czasu prowadziłem życie bawidamka i miałem tego dość. Szukałem czegoś więcej; czegoś mi brakowało. Raz byłem blisko, ale dzięki Bogu uciekłem z tego koszmaru. Okazało się, że bardziej interesował ją status i całe to powierzchowne gówno. Więc zrobiłem krok w tył i wycofałem się z gry. W moim kręgu nie było nikogo, kto zbliżyłby się do tego, czego szukałem, więc nieoficjalnie postanowiłem dać sobie spokój. Miałem trzydzieści dwa lata i chyba mój zegar biologiczny tykał, jeśli coś takiego w ogóle istniało dla mężczyzny. Wtedy ona wkradła się do mojego życia, bez wielkiego szumu i fanfar. To nie był jej styl i może właśnie tak to zrobiła. Może tak owinęła się wokół mojego serca tak bez wysiłku. Była kompletną zagadką i całkowitym przeciwieństwem każdej kobiety, czy dziewczyny, z którą kiedykolwiek byłem. Nieśmiała, cicha i cholernie słodka. *** Mój kumpel Jared od tygodni gadał o swojej przyjaciółce z dzieciństwa. Jakiejś lasce o imieniu Kat, która przeprowadzała się tutaj z Arizony. Dlaczego ktokolwiek chciałby się tu przeprowadzić, to było dla mnie niepojęte, ale jej ojciec tu był, rzekomo, i miała z nim mieszkać. Po tym, jak Jared o niej mówił, wyobrażałem sobie jakąś bojaźliwą istotkę bojącą się własnego cienia. Tak to przedstawiał, jakby spędzał z nią całe wakacje, chroniąc ją przed wszystkim. Nie miałem czasu na takie typy; zwykle po prostu działały mi na nerwy swoimi mazgajskimi dupami. Zawsze bały się spróbować nowych rzeczy! Jared umierał, żeby przyprowadzić ją do ekipy, kiedy wyląduje, a ja nie byłem tym zbytnio zachwycony, ale to była jego sprawa, więc obojętnie. "Więc, Colt, myślałem." "Co myślałeś, Jared?" Dokręciłem przednie koło piękności, nad którą pracowałem. Chopper dla jakiegoś hollywoodzkiego ważniaka, który prawdopodobnie roztrzaska to gówno w mniej niż tydzień. Cholera, to było jego siedemdziesiąt pięć tysięcy wyrzucone w błoto. Co mnie to obchodzi? Spojrzałem na Jareda, kiedy nie odpowiedział od razu. Mam fajne relacje z moimi chłopakami. Nie tylko byli częścią mojej ekipy motocyklowej, ale większość z nich pracowała dla mnie, budując motocykle najwyższej klasy. Wiedziałem, jak trzymać jedno oddzielnie od drugiego i byłem bardzo dumny z produktu, który opuszczał mój salon. Jeśli ktoś się nie starał, znikał. Na szczęście nie zdarzało się to często, ale zdarzało się. "Może dasz Kat pracę recepcjonistki. Jak dotąd nie znalazłeś nikogo na to stanowisko i myślę, że byłaby idealna." "Nie wiem, stary, po tym, jak o niej mówisz, nie jestem pewien, czy pasowałaby tutaj." "Nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz, no weź, co ci szkodzi?" "Daj mi się zastanowić, okej? Nic nie obiecuję." Wytarłem olej z rąk, oglądając swoje dzieło. "Wystarczy. Dzięki, stary, po prostu wiedziałem, że będzie idealna." "Podoba ci się ta laska?" "Kto, Kat? Nie, jest jak moja siostra, stary. Po prostu czuję, że muszę na nią uważać, wiesz?" "Okej, rozumiem, kiedy ona znowu przyjeżdża?" "Będzie tu za kilka dni; przyprowadzę ją tak czy inaczej, żebyście ją poznali." "Jasne, Jared, odezwę się do ciebie przedtem. W najgorszym wypadku zawsze mogę dać jej okres próbny." Pomaszerował z uśmiechem, więc jestem prawie pewien, że myślał, że to załatwione, ale zobaczymy. Tak jak powiedziałem, nie mam czasu na bojaźliwe dziewczynki. Moja ekipa to szorstka i hałaśliwa banda, a ja jestem jedynym wyrafinowanym skurwysynem w tej grupie, ale nie jestem żadnym księciem. Ten skurwiel truł mi dupę przez następny dzień i pół, aż miałem ochotę dać mu w mordę, żeby mieć trochę spokoju i ciszy. Tak, potrzebowaliśmy recepcjonistki. Ostatnia za bardzo się starała, żeby ją przelecieć, a ja nigdy nie sram tam, gdzie jem, więc suka musiała odejść. Gdybym był choć trochę zainteresowany zaliczeniem, to może bym jej trochę dał, zanim odesłałbym ją w cholerę, ale nie. Nie przepadam za typem "zjeżdżona i odstawiona na bok", chyba że to ja jeżdżę. Nie jestem tak popierdolony, jak brzmię, przynajmniej tak sobie wmawiam. Pochodzę z wyrafinowanej rodziny, która ma pieniądze, prestiż i całą resztę, ale z jakiegoś powodu około szesnastego roku życia postanowiłem się wyrwać. Powiedziałem "pieprzyć to" preppy szkołom i Harvardowi, który mi groził, i postanowiłem realizować swoją własną radość. Na szczęście mam ojca, który wspiera swoje dzieci ponad wszystko, bo inaczej moja mama wrobiłaby mnie w jakieś gówno, które uczyniłoby mnie nieszczęśliwym do końca moich dni. Nie pomogło, że dwa lata później moja starsza siostra Stacy postanowiła wykorzystać swoje wykształcenie artystyczne, aby zostać tatuażystką i przysięgam do dziś, że moja mama wciąż mnie o to obwinia. Stacy jest odpowiedzialna za moje tatuaże, a ona i jej mąż Emory otworzyli swój salon, w którym robili tatuaże i piercingi dla klientów z wyższej półki, więc w zasadzie mamy opanowane kryteria bycia badassami. Mam swój własny sklep z motocyklami i prowadzę ekipę motocyklową piekielnych jeźdźców, podczas gdy Stacy i Em malują i przekłuwają gang. Nie jesteśmy prawdziwym gangiem i nie chodzimy wszczynając bójki i głupie gówno. Nie jestem barbarzyńcą, bardziej lubimy zbierać pieniądze na dobre cele, takie jak pomoc starszym paniom w naprawie cieknących dachów w weekendy i takie tam, ale prawda jest taka, że gówno się zdarza i czasami to gówno może skończyć się dla kogoś w szpitalu. Mamy rywali, którym nie podoba się sposób, w jaki się zachowujemy i mamy to w dupie. Jesteśmy bardziej aniołami stróżami niż aniołami piekieł, a społeczność nas kocha i szanuje. To nie znaczy, że nie spierdolilibyśmy komuś życia, albo że tego nie zrobiliśmy, to po prostu oznacza, że nie o to nam chodzi. Nie szukamy chwały, po prostu uwielbiamy jeździć. *** Teraz jest poniedziałek i Jared ma przyprowadzić tę laskę w każdej chwili na spotkanie. Nadal nie byłem tego pewien, ale Jared jest przyjacielem, więc co możesz zrobić? Usłyszałem, jak jego świnia podjeżdża na zewnątrz i wstałem, żeby tam wyjść, bo nikt nie wchodził do wewnętrznego sanktuarium, chyba że był częścią ekipy. Jared szedł przed... czymś. Jego twarz rozpromieniła się głupkowatym uśmiechem, kiedy mnie zobaczył. "Colton, to jest Katarina." Obserwowałem ją bez zainteresowania, gdy dokonywał prezentacji, i zanim wyciągnąłem rękę, żeby się z nią przywitać. Jej dłoń była miękka i mała w mojej, z lekkim drżeniem i zastanawiałem się, co się stało, że ten mały łabędź był już tak nerwowy. Jasne, mój wygląd budził strach w dorosłych mężczyznach, ale była tutaj z jednym z moich ludzi, więc nie powinna się bać. Obojętnie, nie miałem czasu, żeby łagodzić jakąś przestraszoną dziewicę bojącą się własnego cienia. "Katarina." "Miło pana poznać, panie Lyon." Spojrzałem na Jareda z uniesioną brwią. Mam nadzieję, że wiedział, co robi, wprowadzając tego baranka do lwiej jaskini. Nie mogłem wiele dostrzec z jej ciała, ponieważ jej drobna sylwetka była spowita w bluzie z kapturem, która wyglądała na trzy razy za dużą, a jej nogi były zamknięte w, jak sądzę... obcisłych dżinsach, a jej stopy wciśnięte w, jak sądzę, najstarszą parę trampek, jaką kiedykolwiek widziałem. "Miło mi cię poznać, Katarino, jak ci się podoba przeprowadzka do tej pory?" Zarumieniła się, co do cholery, ta laska była zbyt nieśmiała. Mam nadzieję, że nie jest jednym z tych wycofujących się typów, którzy płaczą na zawołanie albo na podniesione głosy i gówno, bo moi faceci zjedzą ją żywcem, cholera, co do cholery Storm myślał? "Więc Jared mówi, że jesteś zainteresowana pracą." "Tak, proszę pana." "Jestem tutaj, Katarino, słuchaj, jeśli chcesz tutaj pracować, będziesz musiała się bardziej postarać. Ci faceci to trudni klienci, a niektórzy ludzie, dla których budujemy, są jeszcze gorsi. Nie wspominając o ludziach, z którymi musisz rozmawiać przez telefon, więc musisz się postarać." Zobaczyłem, jak Jared ją szturcha, zanim podniosła głowę i spojrzała na mnie. "Dasz radę?" "Tak... yyy, przepraszam, tak proszę pana, tak, myślę, że tak." Wyrzuciła ramiona do tyłu i podniosła głowę, a za jej oczami toczyła się jakaś wojna. Chyba prosiłem ją, żeby postąpiła wbrew swojej naturze. Okej, Jared był moim kumplem, a ona jego przyjaciółką, więc dla niego dam jej jeden tydzień, albo co najwyżej dwa, żeby się zorientowała. Jeśli zauważę, że jej nie idzie, to ją zwolnię, przyjaciel czy nie przyjaciel. "Możesz zacząć jutro. Przyjdź około ósmej, żebym mógł ci wszystko pokazać. To nie powinno być zbyt trudne. Mamy już skonfigurowany arkusz kalkulacyjny w systemie, a nasz system zamówień jest zorganizowany, więc wystarczy, że będziesz śledzić, co wychodzi i ile musimy co tydzień wymieniać. Wszystkie specjalne zamówienia przechodzą przeze mnie, bez wyjątków. Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące czegokolwiek, przyjdź do mnie, a jeśli ktoś ci przeszkadza, to samo. Zrozumiano?" "Tak, proszę pana." "I skończ z tym "proszę pana", lubię, żeby tak mówiły do mnie tylko kobiety, które zabieram do łóżka." Jej twarz prawie eksplodowała rumieńcem. O radości, prowadzę hardcorową ekipę badassów, a utknąłem z Polly pieprzoną Anną jako dziewczyną do wszystkiego. Kurwa! Jared uśmiechał się jak idiota, gdy wyprowadzał ją z biura, żeby ją oprowadzić. Usłyszałem szmer głosów facetów, gdy ją witali, więc chyba Jared ostrzegł ich przed jej cyckowatym nastawieniem, bo żadne sprośne uwagi nie docierały do moich uszu. Może i jest nieśmiała jak cholera, ale te oczy... tak, te oczy, cholera, jeśli nie miała najbardziej niesamowitych oczu. *** KAT *** Nie byłam pewna, co myśleć o szefie Jareda. On jest... nie wiem... bardzo onieśmielający, ze swoją posturą mierzącą metr dziewięćdziesiąt, muskularnymi bicepsami pokrytymi tatuażami i klatką piersiową wyraźnie zarysowaną w jego obcisłym czarnym T-shircie. Zostawił mnie z uczuciem zagubienia i chyba... podniecenia? Nigdy nie czułam tych rzeczy do nikogo, przynajmniej nie do osoby z prawdziwego życia. Zarumieniłam się, myśląc o mojej grzesznej przyjemności, moim mrocznym sekrecie, rzeczy, która mnie rozpalała. Części mnie, która musi pozostać ukryta, żeby ludzie nie myśleli o mnie jak o dziwaku, albo jeszcze większym. Jared był cały podekscytowany, że będę tu pracować, ale nie wiem, nie jestem pewna, co praca z Coltonem Lyonem dzień po dniu zrobi z moją równowagą. *** COLT *** Jared oprowadził ją, przedstawiając ją chłopakom, którzy wydawali się zachowywać jak najlepiej dla odmiany. Mam nadzieję, że wiedział, co do cholery robi naprawdę. Tak bardzo naciskał, żebym dał jej szansę, ale wydaje się... nie pasować tutaj. Usłyszałem zamieszanie na zewnątrz mojego biura i usłyszałem kilka raczej barwnych komentarzy dochodzących od facetów, oczywiście osłoniętych humorem, ale wiedziałem, kto właśnie się pojawił, jeszcze zanim otworzyły się moje drzwi. "Kim ona jest?" "Czego kurwa chcesz, Jennifer, mówiłem ci, żebyś przestała tu przychodzić w ten sposób, bez zapowiedzi." "Daj spokój, Colton, jesteśmy starymi przyjaciółmi, więc dlaczego nie mogę po prostu wpaść?" "Bo nie chcę cię tutaj. Ten statek odpłynął, więc proszę, idź dalej." "Wiesz, naprawdę powinieneś być dla mnie milszy. Mogę mieć dla ciebie kilku nowych klientów." Spróbowała swojego zmysłowego numeru, tak, okej, to gówno po prostu pozostawiło zły smak w moich ustach. "Nie jestem zainteresowany." To przyciągnęło jej uwagę, ponieważ była najemną, drobną dziwką żądną pieniędzy i trudno jej było uwierzyć, że wszyscy nie są rządzeni żądzą lub pieniędzmi, jak ona. "Co... co masz na myśli. Nawet mnie nie wysłuchałeś..." "Jeśli ci ludzie są twoimi przyjaciółmi, to nie jestem zainteresowany nimi ani ich biznesem, teraz wynoś się, mam pracę do wykonania." Odwróciłem się z powrotem do papierów na moim biurku, gdy wybiegła z biura w wielkim oburzeniu. Na zewnątrz drzwi usłyszałem, jak powtarza pytanie, kim jest Katarina. Szalona psychotyczna suka byłaby zazdrosna o każdą kobietę, nawet o nastolatkę, która ukrywała swoje ciało w męskich ubraniach. "Odwal się, Rossetti." To był Jared w trybie ochronnym i lepiej, żeby tak było, bo Jennifer zjadłaby jego małego królika na śniadanie. Miałem wstać i interweniować, ale zmieniłem zdanie. Jeśli miała tu pasować, to musiałaby się nauczyć, jak się chronić.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 1: Lyon – Lyon | Czytaj powieści online na FicSpire