Odwrócił się do Lisy, która wciąż spała; jej twarz wyglądała pięknie z czerwonymi ustami, czerwonymi jak krew. A jej skóra wyglądała tak delikatnie i czyści. Alfred niemal przyłapał się na podziwianiu jej, ale szybko odpędził te myśli.
Pdszedł do niej z zamiarem obudzenia jej, żeby wyszła z jego pokoju, ale szybko się zatrzymał. Wezwał ją, żeby przyszła podać mu jedzenie, ale teraz spała, a on nie
















