Lisa westchnęła cicho, podniosła swoje ubrania i założyła je. Gdy skończyła się ubierać, z podniesioną głową wyszła z jego pokoju.
Na zewnątrz oparła się o ścianę i przyłożyła dłonie do szyi, która wciąż bolała. Czuła ogromny ból w całym ciele. Łzy napłynęły jej do oczu na myśl o tym, jak niesprawiedliwe było dla niej życie.
Ale z drugiej strony wciąż zastanawiała się, dlaczego on się powstrzymywał. Uprawiał z nią seks i nie kończył. Myślała, że nienawidzi jej tak bardzo, a jego życzeniem jest sprawić jej cierpienie, więc dlaczego mnie oszczędza? – pomyślała, chwiejnym krokiem idąc do swojego pokoju.
Ale potem odrzuciła tę myśl. „To nie moja sprawa” – mruknęła cicho, siadając na łóżku. Otarła łzy i położyła się zmęczona.
Czuła się tak wyczerpana, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Przeszła tak wiele w jeden dzień. Położyła się i zmusiła do snu.
***********************
***********************
***********************
Znowu był ranek, a ściślej mówiąc, kolejny dzień. Wczoraj minęło, a dzisiaj jest nowy dzień.
Lisa obudziła się nieco późno, czuła ból w całym ciele, ale ból fizyczny był niczym w porównaniu z bólem, jaki czuła w sercu. Była tak zmęczona, czuła się niemal bez życia.
Zdołała wstać z łóżka, wzięła kąpiel i ubrała się, po czym usiadła na łóżku znużona. Głowa ją bolała, cały jej organizm po prostu nie funkcjonował dobrze. Położyła się z powrotem, próbując zmusić się do ponownego zasśnięcia, gdy drzwi skrzypnęły, ukazując pokojówkę trzymającą tacę z jedzeniem.
– Przepraszam, jeśli nie zapukałam, to nie było celowe – powiedziała pokojówka i postawiła jedzenie na stole, który znajdował się w pokoju. Lisa skinęła głową w odpowiedzi; czuła się zbyt zmęczona, by cokolwiek powiedzieć, ale wtedy rozpoznała pokojówkę – to była ta, którą Ria spoliczkowała wczoraj.
Pokojówka podeszła do Lisy i usiadła blisko niej na łóżku. Nagle przytuliła ją mocno i szepnęła jej do ucha:
– Wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży!
Pokojówka mówiła to, próbując ją pocieszyć. Wiedziała, że Lisa potrzebuje ramienia, na którym mogłaby się wypłakać; biedactwo przeszło tak wiele i potrzebowało uścisku, a Mia dawała jej ten uścisk teraz.
Lisa poczuła, jak jej serce natychmiast topnieje; to były te same słowa, które jej matka powiedziała jej przed śmiercią. Och, mamo, tak bardzo za tobą tęsknię – pomyślała, a łzy, które powstrzymywała od tak dawna, w końcu popłynęły. Łzy spływały spod jej zamkniętych powiek po policzkach.
Pokojówka przerwała uścisk i posłała jej ciepły uśmiech, ocierając jej łzy.
– Chodź, powinnaś zjeść swoje jedzenie – powiedziała i przysunęła posiłek bliżej Lisy.
– Jak masz na imię?
– Mia.
– Jak długo tu pracujesz?
– 17 lat.
– 17 lat? – zapytała Lisa, upewniając się, że dobrze usłyszała.
– Tak. Zaczęłam tu pracować w bardzo młodym wieku – powiedziała, a po jej policzkach popłynęły łzy. – Po śmierci moich rodziców zostałam sama na ulicy. Jadłam ze śmietnika do śmietnika, ale wtedy Pani Laura mnie zobaczyła i przygarnęła do pracy jako pokojówkę, i jestem jej wdzięczna. – Mia uśmiechnęła się przez łzy.
– Kim jest Pani Laura? – zapytała Lisa z ciekawością.
– Och!! To mama Pana Alfreda i córka Pani Teresy.
Pani Teresa?? Pomyśleć tylko, minęło sporo czasu, odkąd ją widziałam. Ciekawe, gdzie jest, mam nadzieję, że ma się dobrze, gdziekolwiek teraz przebywa.
– Gdzie teraz jest Pani Laura?
– Zmarła na raka. To było naprawdę bolesne. Zostawiła nas zupełnie samych – powiedziała Mia i wybuchnęła płaczem. Czuła się, jakby nóż wbito jej w serce po tym, jak usłyszała o śmierci Pani Laury; to była nagła i bolesna śmierć, nikt się jej nie spodziewał. Jakie to bolesne!! Wciąż wydaje się, jakby jej śmierć nastąpiła wczoraj.
Mia zaśmiała się i otarła łzy.
– Przepraszam, po prostu robię się zbyt emocjonalna w te dni. Powinnaś zjeść swoje jedzenie. – Wstała i miała już wyjść, kiedy Lisa zawołała ją po imieniu, a ona się odwróciła.
– Czy wiesz cokolwiek o tym, co mój ojciec zrobił Alfredowi i jego rodzinie?
Mia zesztywniała natychmiast.
– Nie, nie wiem – powiedziała pośpiesznie i miała już wyjść, kiedy Lisa chwyciła ją za ręce, a ona się odwróciła. Lisa wstała z łóżka, na którym siedziała.
– Proszę, Mio, błagam cię, powiedz mi, co zrobił mój ojciec, że zasłużyłam na to? – Łzy spłynęły po policzku Lisy, a Mia poczuła się poruszona jej płaczem.
– Przepraszam, nie mogę ci powiedzieć – rzekła i odwróciła wzrok.
– Proszę, Mio – powiedziała Lisa i miała już paść na kolana, ale Mia przytrzymała ją, pomogła jej stanąć prosto, posadziła na łóżku i usiadła blisko niej.
Wpatrywała się w Lisę, której łzy bez przerwy spływały po policzkach, zanim w końcu przemówiła.
– Twój ojciec gwałcił matkę Alfreda, dopóki nie zaczęła krwawić, i zabił ją, zabił jego ojca i jego małego brata, on......... – Przerwała, gdy usłyszała kroki w pobliżu drzwi, i szybko wstała.
– Muszę już iść!! – powiedziała, a Lisa skinęła głową i mruknęła podziękowanie. W chwili, gdy miała wyjść z pokoju, drzwi otworzyły się gwałtownie, ukazując Alfreda.
– O Boże!! Nie żyję!! – wymamrotała Mia ze strachem.
Alfred stał blisko drzwi, wpatrując się w Lisę, która spuściła głowę, a potem jego oczy przeniosły się na Mię, która teraz drżała ze strachu.
– Wynoś się!! – powiedział swoim zimnym głosem, a Mia szybko wybiegła z pokoju.
Zamknął za sobą drzwi i wszedł w głąb pomieszczenia.
Lisa szybko wstała ze spuszczoną głową, a Alfred uśmiechnął się złośliwie.
– Widzę, że szybko się uczysz!! – mruknął głosem spokojnym, lecz śmiertelnie groźnym jak zwykle.
Lisie udało się podnieść głowę i ich spojrzenia się spotkały. Poczuła dreszcz przebiegający po ramionach, szybko odwróciła wzrok. Wyraz jego twarzy był obojętny, a jedyne, co mogła dostrzec, to czysta nienawiść w jego oczach; nie, to nie była nienawiść, to było coś więcej. To była odraza. Jego spojrzenie było tak zimne, że zastanawiała się, kiedy ostatnio ta osoba stojąca przed nią się uśmiechała.
Jej ojciec wyrządził tak wiele jemu i jego rodzinie. Zastanawiała się, czy ta dusza kiedykolwiek znajdzie szczęście, na jakie zasługuje po tych wszystkich traumatycznych przeżyciach. Przełknęła ślinę z trudem; czuła jego ból i wtedy zdała sobie sprawę, że zasługuje na każdą karę, jaką od niego otrzymuje.
– Powinnaś się ubrać i spotkać ze mną na dole za trzy minuty – odezwał się Alfred po czymś, co wydawało się wiecznością.
– Masz się ubrać przyzwoicie i nie kazać mi czekać – powiedział i z tymi słowami wyszedł z pokoju.
Lisa podniosła głowę, gdy usłyszała, jak drzwi się za nim zamykają. Westchnęła cicho, wpatrując się w nietknięte jedzenie na łóżku, i wstała, zastanawiając się, dlaczego kazał jej się ubrać i spotkać na dole. Zastanawiała się, czy gdzieś z nim wychodzi.
















