Rozdarta między miłością a zemstą

Rozdarta między miłością a zemstą

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 3 Jego niewolnica II
Autor: Aeliana Moreau
2 mar 2026
Lisa siedziała na łóżku we łzach. Jej policzki piekły od uderzenia, które wymierzyła jej pokojówka Ria. Smutek i ból wypełniały jej serce. Po prostu nie potrafiła się obronić. Gdzie podziała się dawna Lisa? Chyba prawdziwa ona odeszła, gdy zobaczyła matkę umierającą na jej oczach. Właśnie wtedy drzwi otworzyły się z hukiem, ukazując Alfreda. Gdy tylko Lisa go zobaczyła, poczuła dreszcz przebiegający jej po plecach. Natychmiast ogarnął ją strach. Alfred stał blisko drzwi i wpatrywał się w nią przez kilka minut z twarzą pozbawioną wyrazu. Jego oczy były wypełnione nienawiścią – GŁĘBOKĄ NIENAWIŚCIĄ. Zamknął za sobą drzwi i wszedł w głąb pokoju. Jego aura była tak spokojna, a jednak zabójcza. Alfred opuścił zebranie zarządu, gdy pokojówka zadzwoniła do niego, że Lisa planowała ucieczkę, i to go rozzłościło. Za to, że musiał wyjść w połowie dyskusji, zamierzał ukarać ją w surowy sposób. Usiadł na pobliskiej kanapie, która stała blisko łóżka, na którym siedziała Lisa. "Za każdym razem, gdy wchodzę, masz wstać, żeby się do mnie zwrócić, i przestać gapić się jak idiotka" powiedział Alfred, gdy oboje wpatrywali się w siebie z nienawiścią w oczach. Lisa skinęła głową. "Więc planowałaś ucieczkę?" powiedział Alfred swoim lodowatym głosem. Jego głos był przepełniony tak wielką władczością. Lisa czuła się tak przerażona, ale bardzo starała się ukryć swój strach. "Nienawidzę ciszy. Kiedy mówię, masz mi odpowiadać" powiedział gniewnie, a Lisa przygryzła wewnętrzną stronę wargi, próbując powstrzymać łzy, które groziły wylaniem. "Planowałaś ucieczkę, prawda?" zapytał ponownie i tym razem Lisa odpowiedziała. "Tak... ja." Przerwała i zacisnęła usta, a Alfred wstał z kanapy. Przerażona Lisa wstała z łóżka, cofając się. Na każdy jej krok Alfred robił dwa. Nagle jej plecy zetknęły się ze ścianą. Nie mogła się już ruszyć. Zamrugała, by odgonić łzy, gdy Alfred był już blisko niej. Czuła się tak przerażona. Nie mogła powstrzymać płaczu. Alfred uśmiechnął się szyderczo, zbliżając się do niej, i położył dłonie na jej piersi, ściskając sutek tak mocno, że Lisa krzyknęła, gdy ból przeszył jej ciało. Alfred uśmiechnął się – był to uśmiech nienawiści i zwycięstwa, widząc jej ból. "To dopiero początek, Liso" pomyślał, uśmiechając się. Zabrał ręce z jej sutka i odsunął się nieco od niej. "Widzę, że nie możesz się doczekać rozpoczęcia szkolenia na niewolnicę" mruknął Alfred, stojąc do niej tyłem. A Lisa mrugała oczami bez przerwy. "Szkolenie? Niewolnica?" pomyślała, próbując zrozumieć, o czym on mówi. "Rozbieraj się" powiedział głosem pełnym suwerennej władzy, a Lisa wciąż wpatrywała się w niego z głęboką nienawiścią w oczach, podobnie jak Alfred, choć u niego nie była to zwykła nienawiść – to była odraza. "Kazałem ci się rozebrać! Czyż nie?" zapytał Alfred, trzymając mocno jej ręce. "Proszę pana... sprawiasz mi ból" krzyknęła Lisa, nie mogąc już znieść bólu. "Wolałbym, żebyś zwracała się do mnie per 'panie', a nie 'proszę pana'. Jestem twoim panem, bo cię posiadam. Jesteś moją niewolnicą i moją własnością" wrzasnął Alfred i uderzył ją mocno w pierś, a Lisa krzyknęła z bólu. "Nienawidzę ciszy, odpowiadaj, kiedy do ciebie mówię" powiedział Alfred i wymierzył Lisie gorący policzek. "Tak, panie... ja... panie" wymamrotała, gdy Alfred znów uderzył ją w twarz, a ona zaczęła krzyczeć przez łzy. "Co zrobiłam źle? Jaką zbrodnię popełniłam, żeby zasłużyć na takie traktowanie? Co zrobiłam?" wrzeszczała, a Alfred prychnął. "Jesteś córką swojego ojca. Płacisz za grzechy ojca. A teraz rozbieraj się" powiedział Alfred, a Lisa otworzyła usta, próbując coś powiedzieć, ale słowa nie wychodziły. "Grzechy jej ojca? Jaką zbrodnię popełnił jej ojciec?" zatonęła w myślalch. "Liso, nienawidzę się powtarzać. Powiedziałem: ROZBIERAJ SIĘ" powiedział Alfred, tym razem przepełniony wściekłością. Odsunął się od Lisy, która wpatrywała się w niego zamyślona, po czym gwałtownie się odwrócił i jego dłoń wylądowała na policzku Lisy. Lisa uśmiechnęła się przez łzy, wiedząc doskonale, że Alfred chce ją tylko złamać. "Nigdy nie zdołasz mnie złamać" powiedziała przez zaciśnięte zęby, a Alfred prychnął. "Widzę, jak odważna i uparta jesteś. Hmmm. Kocham uparte zwierzątka. Powiedziałem: rozbieraj się!" wrzasnął i złapał Lisę za szyję, dusząc ją. Z trudem łapała powietrze. "Rozbieraj się teraz!" powiedział, puszczając jej szyję, a ona skinęła głową we łzach i zaczęła powoli zdejmować ubrania, wpatrując się w Alfreda z wrogością w oczach. "Nie tak planowałam stracić dziewictwo. Nie w okrutny sposób, nie z tym bezdusznym człowiekiem, ale chyba taki jest mój los i muszę go zaakceptować" pomyślała, gdy jej ubrania ostatecznie opadły na ziemię. "Połóż się na łóżku i nie oglądaj się" powiedział Alfred, a Lisa przełknęła ślinę. Położyła się na łóżku z twarzą zwróconą do ściany. Słyszała odgłosy rozbierającego się Alfreda i czuła, jak jej serce przyspiesza z każdą mijającą sekundą. Wiedziała, że to teraz albo nigdy i musi po prostu zaakceptować prawdę, że tak wygląda teraz jej życie. Usłyszała, jak Alfred wchodzi na łóżko. Nagle poczuła coś twardego u wejścia do swojej pochwy od tyłu. Lisa szybko zacisnęła oczy z bólu, gdy Alfred wepchnął swojego kutasa w jej ciasną cipkę. Jej oczy otworzyły się gwałtownie, czując ogrom jego członka. Poprawił pozycję kolan na łóżku; ta odrobina przyjemności, którą czuła, zniknęła, gdy wycofał się i zaczął pchać do środka. Wciągnęła gwałtownie powietrze, gdy jego krótkie pchnięcia szybko stały się bolesne, i wstrzymała oddech, czekając na to, co się stanie. Oddychając ciężko, chwycił ją za biodra, wycofał się, a potem pchnął do przodu jednym długim i twardym ruchem, wbijając się w nią do samego dna. Krzyknęła w agonii bólu, zaciskając zęby tak mocno, że aż zdrętwiała jej szczęka. Zastygł całkowicie, gdy z jej ust wydobył się pełen łez jęk. Nie była w stanie nad sobą zapanować. Bolało bardziej, niż się spodziewała. Bolało tak bardzo. On się nie hamował. Wycofał się i wbił w nią ponownie z furią. Kręciła głową, wbiła twarz w pościel i krzyczała, wykręcając swoje drżące ciało, próbując uciec od jego brutalnego posiadania, ale jego silne ręce więziły ją w klatce. Jej ciało było bezwładne. Przykrył ją swoim ciałem i wbijał się w nią raz za razem. Siła jego pchnięć wgniatała ją bezlitośnie głębiej w materac. Tylko jej bolesne krzyki rozbrzmiewały w złotym pokoju. Żadnego dźwięku z jego strony, nawet stęknięcia. Brał ją dziko, jak zwierzę. Gwałtowne pchnięcia trwały i trwały, aż nagle odsunął się od niej, wstał z łóżka, zapiął rozporek i wyszedł z pokoju. Usłyszała otwierające się drzwi, które zamknęły się za nim z głośnym hukiem. Lisa wciąż leżała na łóżku, niezdolna do ruchu, płacząc cicho w pościel. Wiedziała, że nie skończył, i zastanawiała się dlaczego. Ten człowiek jej nienawidził, nie miał dla niej żadnych skrupułów. Dlaczego więc nie plądrował jej ciała, dopóki nie uzyska satysfakcji? Nie znała odpowiedzi na to pytanie, a było ono najmniejszym z jej problemów. Samotna, zaczęła głośno szlochać. Po raz pierwszy w życiu, odkąd napadnięto na jej dom, zabito matkę, a ją wzięto w niewolę, poczuła prawdziwy ból. Prawdziwe, surowe, rozdzierające serce łkanie wstrząsało jej gardłem. Zawsze marzyła o kwiatach. O mężu kochającym się z nią w świetle księżyca. O tym, że straci dziewictwo z kimś, kto będzie kochał jej ciało tak bardzo, tak czule. To nie było nawet bliskie temu, o czym myślała. Bolało jak nóż w serce. Tato, co zrobiłeś i dlaczego musiałeś zrobić to, co zrobiłeś? Pociągnęła nosem i usiadła prosto na łóżku. Wtedy usłyszała wibrację telefonu na łóżku. Odwróciła się i zobaczyła telefon Alfreda. Musiał go zapomnieć. Wzięła telefon i zobaczyła identyfikator dzwoniącego: Andrew. Połączenie natychmiast się zakończyło. Gdy miała już odłożyć telefon na łóżko, zobaczyła coś, co przykuło jej uwagę. "Dziś jest 6 września" szepnęła i uśmiechnęła się. Poczuła ból w sercu. Dziś są jej 18. urodziny. Mama obiecała jej, że na 18. urodziny dostanie najlepszy prezent i chyba to jest ten prezent urodzinowy, o którym mówiła przez cały ten czas, nieświadoma tego, co nadejdzie. Wpatrywała się w krew na łóżku z bolącym sercem. "Wszystkiego najlepszego dla mnie…" wymamrotała i upuściła telefon na łóżko, czując ból płynący w żyłach. Wstała z łóżka, próbując dojść do łazienki, by się umyć, ale nie mogła chodzić. Jej nogi bolały w kroku i była zbyt słaba. Gdy miała już upaść na ziemię, poczuła, jak czyjaś ręka ją łapie. Jej oczy były już zamglone. Nie widziała, kto ją trzyma, ale była pewna, że to kobieta. "Mamo!" usłyszała własny głos i nagle straciła przytomność. CDN

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki