– Witamy, proszę pana – powiedział Daniel i uścisnął dłoń mężczyzny, podczas gdy Lisa stała obok, a jej usta otwarły się w niemym szoku na widok pana Hectora.
Myślała, że on nie żyje, więc co, u licha, tutaj robił?
– Eric Hector. Nie ma potrzeby zwracać się do mnie per „pan” – odparł mężczyzna, a jego wzrok powędrował w stronę Lisy, którą obdarzył uśmiechem.
– Panie Daniel, pańska żona jest całkie
















