W tym momencie Alfred wszedł do swojego pokoju; rozmawiał przez telefon z Andrew.
– Ci pieprzeni klienci są tak uparci. Nie byli tak łatwi, jak myślisz, Alfredzie, ale na szczęście przekonałem ich i podpisali. To okazja do świętowania, będę w domu za zaledwie 20 minut – Andrew mówił bez przerwy, a Alfred westchnął.
– Dobra, ale... – Alfred przerwał, gdy zobaczył Lisę leżącą na podłodze w kałuży wł
















