Monotonne brzęczenie porannego wykładu z makroekonomii przypominało ciężki, duszący koc zarzucony na rozległą, amfiteatralną salę wykładową. Ledwie zwracałam uwagę na skomplikowane wykresy rzutowane na biały ekran z przodu pomieszczenia. Mój umysł wciąż gwałtownie wirował od chaotycznych, przerażających wydarzeń zeszłej nocy w lochach. Wierciłam się niespokojnie na twardym, plastikowym krześle, po














