– Dobrze, jedna godzina – powiedział Lucius, całując mnie w czoło i naciągając na mnie koc.
Słodycz snu była bardzo krótka. Niemal w tej samej chwili, w której zasnęłam, poczułam, że Lucius wraca, by mnie obudzić.
– Evangel – powiedział surowo, budząc mnie.
– Tatusiu... – jęknęłam, próbując owinąć wokół niego ramiona i wciągnąć go ze mną do łóżka.
– Minęły prawie trzy godziny. Wstawaj, już – powie














