Spędziliśmy poranek na przytulaniu i rozmowach. Po tak długiej podróży byłam niesamowicie szczęśliwa, że znów jestem w jego ramionach.
Dalsza część przerwy świątecznej minęła już spokojniej. Uznałam, że skoro Lucius nie chciał tu być, powinnam pójść naprzód. Czasami bywało to bolesne, w drobnych chwilach, na przykład gdy moi przyjaciele zauważyli na imprezie noworocznej u rodziny Luciena, że była














