— Nasze jedyne wspólne zajęcia dla obu płci nazywają się „małżeństwo i uległość”?! — usłyszałyśmy półkrzyk jakiejś dziewczyny na korytarzu. Dziewczyna zaczęła podchodzić do strażnika i wrzeszczeć na niego, ale podbiegłam do niej i chwyciłam ją za ramię. To była pierwszoroczniakowa, którą kojarzyłam z korytarzy.
— Hej, hej. Wszystko w porządku. Po prostu się uspokój — powiedziałam do niej, a ona s














