Roman kwituje to krótkim, gorzkim śmiechem. — Coś ci się wydaje — mówi do Jaxona. — Zależy mi na niej tylko na tyle, by utrzymać ją przy życiu. Jest jedynym tropem, jaki mamy, by odnaleźć moje dziecko.
Jaxon spuszcza głowę. — Oczywiście, mój Królu. Przepraszam.
— Pilnuj, żebyś więcej nie popełnił tego błędu — mówi Roman.
— Nie popełnię.
Usatysfakcjonowany Roman spogląda na nieprzytomną kobietę w s
















