Stoję na samym końcu kolejki królewskich nałożnic, niezręcznie unikając kontaktu wzrokowego z Vesper, która co chwilę ogląda się za siebie, by rzucić mi gniewne spojrzenie. Na szczęście po chwili ogon rusza do przodu, a ja zostaję wybawiona z tej kłopotliwej sytuacji.
Jednak im bardziej zbliżam się do wejścia do Sali, tym mocniej wypełnia mnie mieszanka wyczekiwania i lęku. Declan jest gdzieś tam
















