Roman doprowadza mnie prosto na krawędź rozkoszy, tak jak to robi często i niezwykle umiejętnie. Przez cały ten czas jego słowa pozostają prostackie i nieprzyjemne, lecz ruchy są delikatne i pełne namysłu. Odczuwam jedynie znikomy ból.
On również osiąga spełnienie, po czym opuszcza moje pośladki z powrotem na dywan i opada tuż obok mnie. Na jego czole błyszczy pot. Chciałabym móc zobaczyć resztę j
















