Twarz Declana robi się jeszcze czerwieńsza. Moja zresztą pewnie też, sądząc po tym, jak pieką mnie policzki.
Nie mogę upomnieć Romana za takie słowa – zwłaszcza nie wtedy, gdy siedzi na tronie przed tyloma ludźmi, którzy patrzą i słuchają.
Mimo to, zanim Declan odchodzi, udaje mu się w jakiś sposób odezwać. – Jestem wierny mojej żonie, królu Romanie. Właściwie... – Sięgając do wewnętrznej kieszeni
















