Ukryte przed Koroną

Ukryte przed Koroną

Autor: Isabel Wintercroft

#Rozdział 3: Trzyletnie poszukiwania króla
Autor: Isabel Wintercroft
30 maj 2026
— Wiem, czego chcę — mówi Declan, zwracając się teraz do Blaire. — Będę wyjęty spod prawa, nie obchodzi mnie to. Mam dość udawania. Uratuję cię przed tym losem, Tessa. Zajmę się wszystkim. Musisz tylko pójść ze mną. — Straciłbyś wszystko — mówię z sercem w gardle. Tak długo marzyłam o dokładnie tej rozmowie – o tym, by Declan kochał mnie tak bardzo, że byłby gotów rzucić wszystko inne. Ale teraz, gdy to słyszę, to zbyt wiele. — Wszystko oprócz ciebie — mówi Declan. — Zrezygnowałbyś z pozycji Alfy. — To lepsze niż patrzenie, jak zostajesz jedną z niewolnic seksualnych bezwzględnego króla. — Postradałeś zmysły — warczy Blaire. Rzucając się ku nam, próbuje odepchnąć go ode mnie. Jej drobna postura nie ma szans z jego znacznie większą sylwetką, a on tylko na nią patrzy. — Declan, odsuń się od niej. Rzuciła na ciebie jakąś klątwę… Znajdziemy lekarstwo, przysięgam. Na pewno jest jakaś wiedźma, która może pomóc — Blaire mówi szybko. Jej oczy są rozbiegane, to ona wygląda na taką, która traci rozum. — Mieliśmy się pobrać… Miałam zostać Luną… Nie możesz mi tego odebrać… Jej wzrok skupia się na mnie. — I to dla niej. Ona nawet nie jest czysta! Moje serce rozpada się na strzępy. Miłość Declana sprawia, że chce oddać wszystko, ale moje uczucie do niego nakazuje mi chronić go przed tą ofiarą. Gdyby wydarzenia tamtej fatalnej nocy sprzed trzech lat nigdy nie miały miejsca, mogłoby nam się udać. Moglibyśmy się kochać, być szczęśliwi, wychować dzieci i prowadzić watahę. Tamta noc zmieniła wszystko. Jestem teraz skalana, a ta plama przechodzi na wszystkich moich bliskich. Nie mogę pozwolić, by Declan, mężczyzna, którego kochałam kiedyś bardziej niż kogokolwiek innego, poświęcił swoją przyszłość i życie dla mnie. Nie w moim obecnym stanie. Nie wtedy, gdy ma tyle innych opcji. On musi poprowadzić naszą watahę. Będzie dobrym Alfą. Nie będę kobietą, która w egoistyczny sposób niszczy mu życie. Jednak gdy patrzy na mnie z tak jawną rozpaczą, wiem, że nie zaakceptuje mojej decyzji o ochronie jego kosztem samej siebie. Nie mogę mu dawać fałszywej nadziei. Jeśli nabierze podejrzeń, że wciąż mi na nim zależy, sprzeciwi się Królowi Likanów. Skaże się na porażkę. Aby dać mu szansę na jak najlepszą przyszłość, muszę go oszukać. — Nie chcę spędzić życia uciekając — mówię. Wyrywam dłoń z jego uścisku i opuszczam ją wzdłuż boku. Patrzy na mnie, jakbym nagle stała się kimś zupełnie obcym. — Co? — Zostanie jedną z kobiet Króla Likanów to wielki zaszczyt — mówię. — A jeśli szuka kogoś o cechach, które mam tylko ja… może mogłabym być kimś wyjątkowym. Kimś wielkim. — On może cię traktować okrutnie — argumentuje Declan. — Nie wiesz, co mówisz. — Albo da mi wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam — odpieram. Tłumię w sobie nienawiść do samej siebie za to kłamstwo. Ból w jego oczach tnie mnie niczym ostrze. Później, obiecuję sobie. Zmierzę się z tymi uczuciami później. Na razie wciąż muszę być kobietą, którą gardzę. — Król Likanów ma więcej pieniędzy i władzy, niż ktokolwiek inny może sobie wymarzyć — mówię. — W porównaniu z nim jesteś nikim, Declan. Niedowierzanie ustępuje miejsca gniewowi na jego twarzy. Brwi mu się obniżają, głos twardnieje. — Nie jesteś aż tak próżna. Kochasz mnie. Kocham, i właśnie dlatego nigdy nie pozwolę mu zrezygnować ze wszystkiego, na co tak ciężko pracował. Nie dla mnie. Będę chronić Declana i naszą watahę. Aby to zrobić, muszę stanąć u boku Króla, odpowiadając na jego wezwanie. Odwracam się od niego, omijam Blaire i idę do drabiny. Za sobą zostawiam torbę i moje rzeczy. Tam, dokąd idę, nie będę potrzebowała niczego z tego miejsca. Declan rusza za mną, ale Blaire staje mu na drodze. — Posłuchaj jej, do diabła — mówi Blaire. — Nie myślisz trzeźwo. Schodzę po drabinie, a potem po schodach. Królewski posłaniec jest już na zewnątrz, stoi przy otwartych tylnych drzwiach czarnego sedana. Odsuwa się, gdy podchodzę. — Proszę do środka — mówi. Zgodnie z poleceniem siadam na chłodnej skórze. Nerwy biorą górę, zaczynam przebierać palcami, splatając je ze sobą. Nie mogę już znieść tej ciszy. — Powiedział pan, że Król szuka dziewcząt takich jak ja — mówię. Posłaniec przechyla głowę. Nie patrzy na mnie, ale widzę, że słucha. Ośmielona tym, kontynuuję. — Kogo dokładnie szuka król Roman? — Król szuka kobiety, którą spotkał trzy lata temu — mówi posłaniec. Moje serce zaczyna bić szybciej. Trzy lata temu przeżyłam ruję z nieznajomym, który zniknął przed świtem. To musi być zbieg okoliczności. Jedziemy przez cztery godziny, aż docieramy do potężnych murów zamkowych. Nigdy nie widziałam ich na żywo, ale ta misterna ceglana robota mogła należeć tylko do Miasta Korony. Przed jednym z wielu wejść panuje ruch, ale kierowca omija to wszystko i skręca do wejścia z bramą i uzbrojoną strażą. Strażnik zagląda przez okno, po czym nas przepuszcza. W końcu tunel otwiera się na rozległą podziemną przestrzeń, z budynkami i drogami. Formacje skalne zwisają z sufitu. Łańcuchy świateł i lampiony rozświetlają przestrzeń. System jaskiń? Samochód zatrzymuje się przed wielopiętrowym budynkiem o kamiennej fasadzie. Kolejka dziewcząt ciągnie się z wnętrza aż za drzwi frontowe. Ostrożnie wysiadam z auta. Natychmiast strażnik w pełnym rynsztunku chwyta mnie pod ramię i odciąga na koniec kolejki. Podążając za innymi dziewczynami, w końcu wchodzę do budynku. Przy wejściu uzbrojony strażnik stoi obok kosza na telefony komórkowe. Patrzy na mnie wyczekująco. Sięgam do kieszeni, wyjmuję telefon i wyciągam go przed siebie. Wyrywa mi go z ręki i wrzuca do kosza. — Czy dostanę go z powrotem? — pytam. Patrzy prosto przez mnie. Zgaduję, że to oznacza „nie”. Kolejka prowadzi przez kolejne pomieszczenia. Dom wydaje się mieć wiele pokoleń, z mniejszymi pokojami i niższymi sufitami niż w jakimkolwiek nowoczesnym domu, jaki widziałam. Zamiast oświetlenia elektrycznego używa się tu lamp oliwnych. W jednym z pomieszczeń grupa mężczyzn i kobiet bez słowa zbiera nasze wymiary taśmami krawieckimi. Poruszają się szybko i sprawnie, obracając każdą dziewczynę to w jedną, to w drugą stronę, aż uzyskają to, czego potrzebują. W innym pokoju zadają nam pytania. — Skąd pochodzisz? — Kiedy się urodziłaś? Kiedy nadchodzi moja kolej, staję przed stołem. Starszy, łysiejący mężczyzna za stołem ma pot spływający po boku twarzy. Jedząc jabłko, mlaszcze i parska śliną na dokumenty przed sobą. Ogląda mnie od stóp do głów, żując i uśmiechając się. Z wzrokiem utkwionym w moich piersiach pyta: — Czy jesteś dziewicą?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

#Rozdział 3: Trzyletnie poszukiwania króla – Ukryte przed Koroną | Czytaj powieści online na beletrystyka