Może powinnam bardziej martwić się o siebie. Na ulicach chodzą nieznani żołnierze, a strzelaniny trwają niemal za każdym rogiem. Tutaj, pod ziemią, gdzie wszystko niesie się echem, panuje dezorientacja – nie wiadomo, skąd dochodzą strzały.
Zamierzam wyjść z budynku Miasta Korony na podziemną ulicę, gdy czyjaś dłoń chwyta mnie za ramię i wciąga z powrotem w cień wnętrza.
Odwracam się, gotowa ciąć n
















