Strażnicy wloką mnie w dół kręconych schodów, tak głęboko, jak tylko się da, do lochów. Prowadzą mnie wąskim korytarzem między żelaznymi klatkami. Zamiast do celi na końcu korytarza, gdzie byłam torturowana serum prawdy, jeden ze strażników otwiera celę po drodze i wpycha mnie do środka.
Potykam się i upadam na brudną podłogę.
Strażnik zatrzaskuje za mną kratę i ją zamyka.
Chcę go błagać, żeby nie
















